Małgorzata Wojdyło

Polonia

Recomiendo leer este poema de Zbigniew Herbert

Trad. Ada Trzeciakowska

6 de octubre de 2023

Otra vez tocará hacer ofrendas de sangre
a los dioses de otro mundo
y de la tierra
 
el hombre ha acostumbrado a la tierra
al sabor de su propia sangre
y a sí mismo a derramarla a borbotones
 
la moda de donar
es un asunto local
preferimos derramarla
 
es lo que aconsejan las personas
que hablan con los dioses
 
y estas mujeres jóvenes y preciosas
con coronas de papel dorado
todavía sueñan con la paz mundial
¡qué bonito!
 
profetas salvadores visionarios
no dan abasto para prescribir
con la sed de venganza
 
este viejo remedio para todo
lleva miles de años en circulación
probado en miles de seres humanos
sin efectos secundarios
 
con el tiempo todo vuelve a la normalidad
 
nadie dijo que para siempre
todos lo sabemos

6 października 2023

Znów przyjdzie składać ofiary krwi
bogom nie z tej ziemi
i z tej ziemi
 
człowiek przyzwyczaił ziemię
do smaku własnej krwi
siebie do wylewania jej kubłami
 
moda na oddawanie
to sprawa lokalna
wolimy przelewać
 
tak radzą ludzie
rozmawiający z bogami
 
a te piękne i młode kobiety
w koronach z pazłotek
ciągle marzą o pokoju na świecie
to takie urocze
 
prorocy zbawcy wizjonerzy
nie nadążają z wypisywaniem recept
na zemstach
 
ten stary lek na wszystko
od tysięcy lat w obrocie
przebadany na tysiącach ludzkich istnień
nie wykazuje skutków ubocznych
 
z czasem wszystko wraca do normy
 
nikt nie powiedział że na zawsze
wszyscy to wiedzą

Myroslav Layuk/ Мирослав Лаюк

1990 – , Ucrania

Publicado en Encuentros. Cien poemas de Ucrania y Polonia (Instituto de Literatura, 2022) en el que pude poner mi granito de arena.

Trad. Alina Petryk

EL PÁJARO-CUCHILLO

Me gusta afilar los cuchillos, esto es, los odio romos;
de no haber afilador, los afilo con cerámica,
concreto, pájaro de arcilla. Oh, precioso pájaro, eres un cuchillo.

A pesar de las explosiones, ellos cantan a la hora prevista
en los parques y los jardines, en los bosques que no debemos pisar
en tiempos de guerra. Entonces adivinamos:
«Aquel es un arrendajo en un chopo; aquel, un oriol; aquel, un mirlo en un abeto;
aquel, no se sabe qué en no se sabe qué».
¡Oh, precioso pájaro, eres un cuchillo!

De noche todos los pájaros se callaron y escuché alboroto afuera:
un loco gritaba a los raíles del tranvía, los insultaba, salvaje.
Y recordé cómo en los tiempos de los árboles en flor
a las cuatro de la madrugada me despertaban los pájaros en la degollada Vorzel,
cruzaba somnoliento el campo de camino al lago en la vecina Bucha degollada,
despertando a las feas liebres entre las flores pasadas
que arrojaban su pelusa sobre la hojarasca… Recordaba.

En todo lo precioso que recordaremos de estos lugares:
los matorrales de acacias de Mariúpol y las fábricas de Kramatorsk
al amanecer; los bailes de jubilados en el parque de Járkov y los cantos
en las iglesias subterráneas de Chernihiv, en todas partes
surgirá el cuchillo, el cuchillaco o al menos el cuchillito; por todas partes
habrá acacias degolladas y fábricas, bailes degollados y canto degollado.

Collage a partir de la obra de Christoffer Relander

Tłum. Ada Trzeciakowska

Ptak-nóż

Lubię ostrzyć noże, a raczej nienawidzę tępych.
Jeśli nie mam ostrzałki, ostrzę klingę na ceramice,
na betonie, na glinianym ptaku. Piękny ptaku, nożem jesteś.

Mimo wybuchów, ćwierkają zgodnie z rozkładem –
w parkach i sadach, w lasach, do których zabroniono wchodzić
w czasie wojny. A my zgadujemy:
Na topoli sójka, to wilga, to drozd na jodle,
to nie wiadomo co na nie wiadomo czym.
Piękny ptaku, nożem jesteś!

Nocą wszystkie ptaki zamilkły, a ja usłyszałem na dworze hałas:
szaleniec krzyczał na tory tramwajowe, przeklinając je dziko.
I przypomniałem sobie, jak wtedy, gdy kwitły drzewa,
o czwartej rano zbudziły mnie ptaki w zarzynanym Worzelu –
Zaspany szedłem przez pole do jeziora blisko zarżniętej Buczy,
budząc pośród zeszłorocznych kwiatów brzydkie zające,
które pozostawiały spłowiały puch na łodygach… Przypomniałem sobie.

I pośród całego piękna tych miejsc, o którym będziemy pamiętać:
o akacjowych gąszczach Mariupola i fabrykach Kramatorska
o świcie, o tańcach emerytów w parku w Charkowie i o śpiewie
w podziemnych cerkwiach Czernihowa – wszędzie pojawi się
nóż, nożysko lub przynajmniej mały nożyk, wszędzie będą
zarżnięte akacje i fabryki, zarżnięte tańce i zarżnięte śpiewy,

piękny ptaku.

Птаха-ніж

Люблю гострити ножі, точніше, ненавиджу тупі.
Якщо немає точилки, гострю лезо об кераміку,
об бетон, об глиняну пташку. Прекрасна птахо, ти ніж.

Попри вибухи, вони щебечуть за розкладом —
у парках і садах, у лісах, до яких заборонено ходити
протягом дії воєнного часу. І ми вгадуємо:
то на тополі сойка, то іволга, то дрізд на ялиці,
ото не зрозуміло що на незрозуміло чому.
Прекрасна птахо, ти — ніж!

Уночі всі птахи замовкли, і я почув надворі галас:
шаленець кричав на трамвайну колію, материв її дико.
І я згадав, як у цей час, коли розпускаються дерева,
о четвертій мене будили птахи у зарізаному Ворзелі —
я сонний ішов полем до озера в зарізаній Бучі поряд,
будячи в торішніх квітах некрасивих зайців,
що залишали полинялий пух на бадиллі … Згадував.

У всьому прекрасному, що згадуватимемо про ці місця —
про зарості акацій Маріуполя і заводи Краматорська
на світанку, про танці пенсіонерів у парку Харкова і спів
у підземних церквах Чернігова — всюди виникатиме
ніж, ножище чи хоча б маленький ножичок, всюди будуть
зарізані акації і заводи, зарізані танці і зарізаний спів,

прекрасна птахо.

Urszula Kozioł

1931 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

Tu patria
                 zarzamora
te hace pagar caro
con sangre
por la fruta fresca
que en tiempos de sequía devuelve
a la vida.

***

Twa ojczyzna
                         krzak jeżyn
słono sobie każe płacić
krwią
za rześki owoc
który w czas posuchy przywraca
do życia.

Carl Sandburg

1878-1967, Estados Unidos

Trad. Miguel Martínez-Lage

Asesinos

     A vosotros canto
con voz queda, como la del hombre que habla con su hijo
            muerto;
con la dureza de un hombre esposado,
sujeto allí donde no puede moverse.

     Bajo el sol
hay dieciséis millones de hombres
elegidos por sus dientes brillantes,
su buena vista, sus piernas duras
y porque corre en sus muñecas la sangre caliente y joven.

     Y un jugo rojo corre por la verde hierba;
y un jugo rojo empapa la oscura tierra.
y los dieciséis millones asesinan…y asesinan y asesinan.

     Nunca los olvido, ni de noche ni de día:
me golpean la cabeza para que los recuerde,
me baten el corazón y yo les devuelvo el grito
y grito a sus hogares y mujeres, a sus sueños y juegos.

     Despierto en plena noche y me llega el olor de las trincheras
y escucho la leve agitación de los que duermen en hilera…
Dieciséis millones de durmientes y piquetes a oscuras:
algunos ya durmientes para siempre,

algunos a punto de dormir mañana, dando tumbos, para siempre,
clavados tras la estela de la pena negra del mundo,
comiendo y bebiendo, empeñados en la faena… en un
            largo trabajo de asesinos.
Dieciséis millones de hombres.

Imagen propia

Tłum. Ada Trzeciakowska

Mordercy

     Zaśpiewam wam      
Łagodnie, jak przemawia człowiek do martwego dziecka;             
Twardo jak człowiek w kajdanach,         
Przetrzymywany tam, gdzie nie może się poruszyć:            
 
     W słońcu
zebrało się szesnaście milionów mężczyzn,        
Wybranych z uwagi na lśniące zęby,      
Bystry wzrok, mocne nogi,        
A w ich przegubach płynie młoda, ciepła krew. 
 
     Gdy czerwone soki płyną po zielonej trawie;
Gdy czerwone soki sycą czarną ziemię  
Gdy szesnaście milionów mężczyzn zabija… i zabija, i zabija.  
 
     Nie potrafię ich zapomnieć ani w dzień, ani w nocy:            
Tłuką moją głową bym o nich pamiętał;
Uderzają w serce, a ja krzyczę do nich,
Do ich domów i kobiet, do ich snów i gier.         
 
       W nocy budzę się czując smród okopów,     
I słyszę ciche poruszenie wśród śpiących w szeregach…       
Szesnaście milionów mężczyzn śpiących i pikietujących w ciemnościach:  
Niektórzy usnęli dawno, na wieki
 
     Inni zapadają w sen do jutra na zawsze
pochwyceni w wir czarnego serca świata,          
Jedzą i piją, harując… w mozolnym trudzie zabijania.            
Szesnaście milionów mężczyzn

Killers

       I am singing to you       
Soft as a man with a dead child speaks;
Hard as a man in handcuffs,      
Held where he cannot move:    
 
        Under the sun
Are sixteen million men,            
Chosen for shining teeth,          
Sharp eyes, hard legs,   
And a running of young warm blood in their wrists.            
 
        And a red juice runs on the green grass;    
And a red juice soaks the dark soil.        
And the sixteen million are killing … and killing and killing. 
 
       I never forget them day or night: 
They beat on my head for memory of them;     
They pound on my heart and I cry back to them,     
To their homes and women, dreams and games.            
 
       I wake in the night and smell the trenches,
And hear the low stir of sleepers in lines—        
Sixteen million sleepers and pickets in the dark:            
Some of them long sleepers for always,    
 
       Some of them tumbling to sleep tomorrow for always,
Fixed in the drag of the world’s heartbreak,      
Eating and drinking, toiling … on a long job of killing.            
  Sixteen million men.

Brian Turner

1967 – , EE.UU.

Brian Turner es poeta-soldado. Sirvió en el ejército de los Estados Unidos durante siete años. Fue comandante en Irak con la 2ª División de Infantería durante un año. Anteriormente estuvo destinado en Bosnia-Herzegovina con la 10ª División de Montaña. Turner es autor de las memorias My Life as a Foreign Country y de los poemarios Here, Bullet y Phantom Noise. Sus poemas y ensayos se han publicado en The New York Times, National Geographic, Harper’s, Vulture Magazine, Poetry Daily y muchos otros. Es director del Departamento de Estudios de Posgrado del Sierra Nevada College.

Trad. Ada Trzeciakowska

Aquí, Bala

Si lo que quieres es un cuerpo
entonces aquí está el hueso y el cartílago y la carne.
Aquí está el deseo con la clavícula rota,
las válvulas abiertas de la aorta, el salto
que da el pensamiento en el espacio sináptico.
Aquí está el chute de adrenalina que anhelas,
ese vuelo inexorable, esa perforación demencial
hacia el calor y la sangre. Y te reto a terminar
lo que has empezado. Porque aquí, Bala,
aquí es donde concluyo la palabra que traes
silbando por el aire, aquí es donde gimo
con el frío esófago del cañón, detonando
explosivos de mi lengua con el ánima rayada que tengo
dentro de mí, con cada rotación
penetra más a fondo, porque aquí, Bala,
aquí es donde se acaba el mundo, todas las veces.

Fotografía de la exposición Larga noche repleta de pesadillas. La ciudad de Skarzysko Kamienna durante la II Guerra Mundial.

Z wystawy Długa noc pełna koszmarów. Skarżysko-Kamienna w okresie II wojny światowej

Tłum. Dariusz Adamowski

TUTAJ, KULO

Jeśli ciało jest tym, czego chcesz,
to tutaj jest kość i chrząstka i mięso.
Tutaj jest życzenie ze złamanym obojczykiem,
otwarte zastawki aorty, przeskok,
który myśl wykonuje w synapsie.
Tutaj jest przypływ adrenaliny, którego pragniesz,
nieubłagany lot, szalone przebicie
w upał i krew. I żądam, żebyś skończyła
to, co zaczęłaś. Ponieważ tutaj, Kulo,
tutaj dopowiadam słowo, które przynosisz,
świszcząc w powietrzu, tutaj jęczę
chłodnym przełykiem lufy, odpalając
wybuchowe środki języka w gwintowanie
w moim wnętrzu (z każdym obrotem pocisk
wwierca się głębiej), bo tutaj, Kulo,
tutaj kończy się świat, za każdym razem.

Here, Bullet

If a body is what you want
then here is bone and gristle and flesh.
Here is the clavicle-snapped wish,
the aorta’s opened valves, the leap
thought makes at the synaptic gap.
Here is the adrenaline rush you crave,
that inexorable flight, that insane puncture
into heat and blood. And I dare you to finish
what you’ve started. Because here, Bullet,
here is where I complete the word you bring
hissing through the air, here is where I moan
the barrel’s cold esophagus, triggering
my tongue’s explosives for the rifling I have
inside of me, each twist of the round
spun deeper, because here, Bullet,
here is where the world ends, every time.

Marzanna Bogumiła Kielar

1963 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

1.
A veces es suficiente con: un junco o una nube.
Un estornino observa el minúsculo temblor de la tierra salpicada con trocitos de conchas

2.
A veces se ve más-

agua cuando salta al aire salpicando con plata
un escamado torpedo,
queda suspendido en lo alto de su vuelo,
haciendo poderosos molinetes.
Luego, con una fuerza salvaje tira hacia abajo, rompe el sedal,
corta la brillantísima corriente, se hunde en las profundidades.

Se ve sangre
cuando vuela

***

1.
Niekiedy wystarczy: trzcina albo chmura.
Szpak obserwuje niewielkie drganie ziemi upstrzonej odłamkami
ślimaczych muszli

2.
Czasem widać więcej —

wodę, kiedy w powietrze wypryskuje srebrem
rybia torpeda,
zawisa w wyskoku u szczytu swego lotu,
kręcąc potężne młyny.
Potem z dziką siłą ciągnie w dół, zrywa żyłkę,
wchodzi w przebłyszczony nurt, zapada w głębinę.

Widać krew,
kiedy jest w locie

Z tomiku Nawigacje (2018)