Zbigniew Jankowski

1931, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Al rescate

Hoy en un sueño
metí en un saco
todos mis pecados y debilidades
y los arrojé a un río ciego como el olvido.

Pero del saco, al rozar la corriente,
salió un maullido desesperado.

Como si estuviera ahogando
mi propia infancia
cargada con la piedra
del crimen infantil.

Estos gatos

aún no se han ahogado,
me pertenecen,
a mi conciencia,
clavan sus garras en mi piel,
pues los pecados no deben ser ahogados,
hasta que abran sus ojos llenos de legañas
y nos guíen por el camino contrario.

Me lancé,
los estuve salvando
hasta que el amanecer

Fotogramas de Godland de  Hlynur Pálmason

Na ratunek

Dzisiaj we śnie
 wszystkie moje grzechy i słabości
wpakowałem do jednego wora
i wrzuciłem do rzeki ślepej jak niepamięć.

Ale z wora, ledwo dotknął nurtu,
wydobyło się rozpaczliwe miauczenie.

Jakbym topił
własne dzieciństwo
obciążone kamieniem
chłopięcej zbrodni.

Te koty

jeszcze się nie potopiły,
należą do mnie,
do mojego sumienia,
pazurami wiszą na mojej skórze,
bo nie wolno topić swoich grzechów,
aż otworzą posklejane oczy
i poprowadzą w odwrotną stronę.

Rzuciłem się,
do świtu
ratowałem swoje grzechy.

Zbigniew Jankowski

1931, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Sueño

Chapoteando un pato se escapaba de la oscuridad,
enredó sus alas
en el mazut del sueño.

Encima de él con los juncos blancos silbaban las gaviotas.
La bahía se acurrucó en los brazos de la costa.

Alguien con cien ecos exigió: tradúcelo.
Y deslizó la hoja del alba
bajo mis dedos pegados con mazut dedos.

Collage propio a partir de la imagen de Katia Chausheva

Sen

Kaczka wypluskiwała się z ciemności,
zaplątała skrzydła
w mazucie snu.

Białą trzciną świstały nad nią mewy.
Zatoka skuliła się w ramionach brzegów.

Ktoś w stu echach żądał: przetłumacz to.
I podsuwał kartkę świtu
pod moje mazutem posklejane palce.

Zbigniew Jankowski

1931, Polonia

En memoria de Eva María Perona Martínez (1977-2023, Albacete)

Ewuniu, Evita mía, del alma más noble y más bella sonrisa, madre coraje de un corazón inmenso en que nos refugiamos todos: niños, adultos, pajaritos. Gracias por todo. Descansa en paz, descansa sin dolor: lo que nos has dado no será olvidado, bonica.

Trad. Ada Trzeciakowska

Tuyo – mío

Todo de ti, aunque
lo cojo sin más, es como si
brotase de la tierra, lo arrojara el mar.
Hablo y ya lo puedo abrazar.
Rozo algo con anhelo – ya lo estoy portando.

Y es tanto – que no pregunto de dónde.

Sólo cuando en la orilla tropiezo con la raíz
del dolor en mi pecho,
lo suelto de las manos
y como recién salida del agua,
me detengo encogida en la desnudez
de la primera palabra.

Moje – Twoje

Wszystko od Ciebie, chociaż
biorę zwyczajnie, jakby
wyrosło z ziemi, wyrzuciło z morza.
Mówię i już przygarniam.
Dotknę pragnieniem – już niosę.

A tyle – że nie pytam skąd.

Tylko gdy na brzegu potknę się o korzeń
bólu w piersi,
wypuszczam z rąk
i jakbym dopiero wyszedł z wody,
staję w skurczonej nagości
pierwszego słowa.

Zbigniew Jankowski

1931, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

La mujer de negro

La mujer de negro llora en la orilla
y ahora de ella
como de un clavo doblado
cuelga la imagen del mar.

En el muro inclinado de la tarde
se dibujan grietas de gaviotas.
Los patos se desmoronan como yeso
con un chapoteo inerte.
Inesperadamente, desde arriba
se asoma el fondo.

Sólo el cliché sobre el viento que gime
no desilusiona.

Fotografía de Anna Niemiec, fotograma de La jetée de Chris Marker

Kobieta w czerni

Kobieta w czerni płacze na brzegu
i teraz na niej
jak na zgiętym gwoździu
wisi obraz morza.

W pochylonej ścianie wieczoru
rysują się mewie pęknięcia.
Kaczki osypują się jak tynk
z bezwładnym pluskiem.
Niespodziewanie z góry
pokazuje się dno.

Tylko banał o zawodzącym wietrze
nie zawodzi.