Małgorzata Wojdyło

Polonia

Recomiendo leer este poema de Zbigniew Herbert

Trad. Ada Trzeciakowska

6 de octubre de 2023

Otra vez tocará hacer ofrendas de sangre
a los dioses de otro mundo
y de la tierra
 
el hombre ha acostumbrado a la tierra
al sabor de su propia sangre
y a sí mismo a derramarla a borbotones
 
la moda de donar
es un asunto local
preferimos derramarla
 
es lo que aconsejan las personas
que hablan con los dioses
 
y estas mujeres jóvenes y preciosas
con coronas de papel dorado
todavía sueñan con la paz mundial
¡qué bonito!
 
profetas salvadores visionarios
no dan abasto para prescribir
con la sed de venganza
 
este viejo remedio para todo
lleva miles de años en circulación
probado en miles de seres humanos
sin efectos secundarios
 
con el tiempo todo vuelve a la normalidad
 
nadie dijo que para siempre
todos lo sabemos

6 października 2023

Znów przyjdzie składać ofiary krwi
bogom nie z tej ziemi
i z tej ziemi
 
człowiek przyzwyczaił ziemię
do smaku własnej krwi
siebie do wylewania jej kubłami
 
moda na oddawanie
to sprawa lokalna
wolimy przelewać
 
tak radzą ludzie
rozmawiający z bogami
 
a te piękne i młode kobiety
w koronach z pazłotek
ciągle marzą o pokoju na świecie
to takie urocze
 
prorocy zbawcy wizjonerzy
nie nadążają z wypisywaniem recept
na zemstach
 
ten stary lek na wszystko
od tysięcy lat w obrocie
przebadany na tysiącach ludzkich istnień
nie wykazuje skutków ubocznych
 
z czasem wszystko wraca do normy
 
nikt nie powiedział że na zawsze
wszyscy to wiedzą

Marzanna Bogumiła Kielar

1963- , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

ramita del sol…

ramita del sol temblorosa,
como paisajes itinerantes desplegados en un espacio radiante
me enseñas a amar: sin poseer;
floreces en mi mirada,
en el silencio blanco del muro, incorpórea;
¿de quién son los labios dentro de ti, prendidos por un grito,
cuando te extingues sobre los muslos, entrelazada en lo alto,
esquiva?
 
cuando fluyo como un prado bajo el ala de un halcón,
¿con quién fluyo? Bajo un cielo inclinado,
abierto como un eco;
¿y hacia dónde?

gałązko słońca…

gałązko słońca chybotliwa,
jak podróżne pejzaże rozpostarte w jasnej przestrzeni
uczysz mnie kochać: nie posiadając;
kwitniesz w moim spojrzeniu,
w białej ciszy ściany, bezcielesna;
czyje usta są w tobie, rozpalone wołaniem,
gdy zamierasz na udach, wpleciona wysoko,
nieuchwytna?
 
Kiedy płynę jak łąka pod skrzydłem jastrzębia,
z kim płynę? Pod niebem nachylonym,
otwartym jak echo;
i dokąd?

Anna Świrszczyńska

1909-1984, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Gratitud hacia los zapatos

Soy insignificante.
Nunca lo olvido.
Camino como una persona insignificante,
me siento como una persona insignificante,
me lavo, duermo y como
insignificantemente del todo.

Esto se debe, dicen, a que de niña
siempre llevaba zapatos rotos.

Gracias a esos zapatos, abrazaré sin sorpresa
en algún momento insignificante
el insignificante hecho de la transición oficial
a un estado de la insignificancia colectiva.

Fotogramas de Niños del cielo de Majid Majidi 

Wdzięczność dla butów

Jestem nieważna.
Nie zapominam o tym nigdy.
Chodzę jak człowiek nieważny,
siedzę jak człowiek nieważny,
myje się, śpię i jem
najzupełniej nieważnie.

To podobno dlatego, że w dzieciństwie
miałam zawsze podarte buty.

Dzięki tym butom powitam bez zaskoczenia
w pewnej nieważnej chwili
nieważny fakt oficjalnego przejścia
do stanu zbiorowej nieważności.

Marta Bocek

1990, Polonia/Chequia (Czeski Cieszyn)

Trad. Ada Trzeciakowska

La esencia

Una poeta amiga cuenta,
como de madrugada, antes del alba,
intercambiaba miradas con un corzo.
Se contemplaron durante largo rato.
No pudo dormir, la nieve centelleaba,
el silencio hacía vibrar el camino en medio.
Luego el corzo la invitó a la lejanía
que se extendía sobre el dique. Se alejó corriendo.

Dice que escribió muchos poemas,
ahora prefiere observar a los animales,
sacar fotos, admirar, sin palabras.

También es poesía, la originaria.
Y su esencia:
algo está y se aleja.

Imagen de Laura Makabresku (2)

Istota

Znajoma poetka opowiada,
jak wczesnym rankiem, przed świtem,
wymieniała spojrzenia z sarną.
Patrzyły na siebie długo.
Nie mogła spać, śnieg iskrzył,
droga pomiędzy wibrowała ciszą.
Potem sarna zaprosiła ją w dal
rozciągającą się nad zaporą. Odbiegła.

Mówi, że napisała wiele wierszy,
teraz woli oglądać zwierzęta,
robić zdjęcia, podziwiać, bez słów.

To też poezja, najwcześniejsza.
Jej istota:
coś jest i odbiega.


Małgorzata Skwarek-Gałęska

Poemas de Małgorzata Skwarek-Gałęska forman parte del libro Hechas de barro y sol que tuve el placer de traducir. Es una antología en la que participan treinta poetas de Perú y Polonia, una antología hecha por mujeres con mujeres cuyas vidas transcurren en dos realidades opuestas, pero sus corazones laten igual. Entre 30 autoras de 60 poemas están: Roxana Crisólogo Correa, Giovanna Pollarolo, Gloria Mendoza Borda, Lourdes Aparición y de Polonia: Anna Maria Mickiewicz, Katarina Lavmel, Katarzyna Dąbrowska, Daria Lisiecka. El libro está a la venta en Amazon en formato epub.

1956, Polonia (Łódź)

Trad. Ada Trzeciakowska

couru*

corre corre dice el instinto
—cuando el mundo se desmorona— ¿adónde?

con desesperación detienes la mente
el ardor agarra con sus dientes tu camisa
es un reflejo que la transmisión hizo inmortal
aún hoy retumba en el alma de la humanidad

corre corre cuando se derrumban
las paredes de una casa familiar improvisada
cuando los ojos de la bestia se asoman de una cara familiar
cuando te agarras a un clavo ardiendo

corre dice tu instinto
—y si te dieras la vuelta—
¿existirá el mundo
y tú te petrificarás?

*paso corrido – en la danza son pequeños pasos rápidos hacia delante

Collage propio a partir de los fotogramas de 400 golpes de François Truffaut

*couru

biegnij biegnij mówi instynkt
– gdy świat się rozpada- dokąd?

rozpaczliwie powstrzymujesz głowę
żar chwyta zębami koszulę na plecach
to odruch uwieczniony przekazem
do dzisiaj tłucze się echem w duszy ludzkości

biegnij biegnij gdy rozpadają się
ściany znanego domu skleconego byle
gdy oczy bestii wyglądają ze znanej twarzy
gdy łapiesz za brzytwę

biegnij mówi instynkt
– a gdyby tak obrócić się-
czy świat będzie istniał
i skamieniejesz?

z tomiku «… i….» (2012)

*pas couru – pomocniczy ruch, taneczny bieg, wykorzystywany do połączenia części tańca

Małgorzata Skwarek-Gałęska

1956, Polonia (Łódź)

Trad. Ada Trzeciakowska

nuestros hogares están en nosotros

nuestros hogares están en nosotros
paredes opacas
puertas que deambulan impredecibles
ventanas como espejos en cuartos oscuros
encuadrando sombras espectros

a veces el alba llega con el viento
borra de improviso las manchas de la noche
de una paleta abandonada de súbito
de una partitura llena de genes 
revueltos de forma rara en el pentagrama

nuestros hogares están en nosotros
sea como sea llegaremos hasta ellos
conteniendo las ganas de huir
abriendo puertas para que penetre el color
para poder entrar y salir hacia la vida

nuestros hogares están en nosotros
esperan

Collage propio (a partir del fotograma de Exile de Rithy Panh)

nasze domy są w nas

nasze domy są w nas
nieprzejrzyste ściany
drzwi wędrujące nieprzewidywalnie
okna jak lustra w ciemnych pokojach
ujmujące w ramy cienie mary

czasami świt dociera wiatrem
niespodzianie wywabiając plamy nocy
z palety nagle odłożonej
z partytury pełnej genów
dziwnie pomieszanych na pięciolinii

nasze domy są w nas
czy do nich trafimy
poskramiając chęć ucieczki
czy otworzymy drzwi by wpuścić barwę
by móc wejść i wyjść w życie

nasze domy są w nas
czekają

z tomiku «… i….» (2012)

Julia Fiedorczuk

1975 , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***[Camino. Salida]

Nosotros, los infectados, debemos renovar sin cesar la llamada.
Si no, desapareceremos.
Nos va a engullir la noche oscura de erizos y hormigas.
Nos saldrá el moho.
Y nos absorberá la tierra.

Nosotros, los infectados, debemos renovar sin cesar la llamada.
Dejar que este mortífero mar penetre en nosotros.
Porque cuesta creer en un vacío que nadie puede ver.
Cuesta no buscar. Aunque sólo sea a ciegas.
Seas quien seas, dame tu voz.

Seas quien seas, dame tu cuerpo de la lengua
y el día. Extiende tus manos, por favor.
Te voy a tocar leve como el tiempo.

Seas quien seas dame tu cuerpo de la noche.
Voy a lamer la sal de tus párpados fríos.

Y verás el mundo.

Nosotros, los infectados, debemos empezar todo de nuevo.
Así que déjame amar tus tinieblas.
Lo que crece en ti, que florezca en mí.
Y la fruta de estas flores que te sacie.

Seas quien seas, te llevo conmigo.
Vámonos.
Si no, desapareceremos.
Mira, aquí hay un camino.

Y aquí no hay mapas.

Foto, hecha por mi hermana Olga.

*** [Droga. Wyjście]

My, zarażeni, musimy stale ponawiać wezwanie.
Inaczej znikniemy.
Wchłonie nas ciemna noc jeży i mrówek.
Przerośniemy pleśnią.
I wsiąkniemy w grunt.

My, zarażeni, musimy stale ponawiać wezwanie.
Wpuszczać w siebie to zabójcze morze.
Bo trudno uwierzyć w pustkę, której nikt nie widzi.
Trudno nie szukać. Choćby po omacku.
Kimkolwiek jesteś podaj mi swój głos.

Kimkolwiek jesteś podaj mi swoje ciało języka
i dnia. Proszę, wyciągnij dłonie.
Dotknę cię lekko jak czas.

Kimkolwiek jesteś podaj mi swoje ciało nocy.
Zliżę sól z twoich chłodnych powiek.

I zobaczysz świat.

My, zarażeni, musimy wszystko zaczynać od nowa.
Więc pozwól, że ukocham twój mrok.
Co w tobie rośnie, niech we mnie zakwita.
A owoce tych kwiatów niech ciebie nasycą.

Kimkolwiek jesteś biorę cię ze sobą.
Chodźmy.
Inaczej znikniemy.
Popatrz, tu jest droga.

A tu nie ma mapy.




Ewa Lipska

1945 – , Polonia

Clase magistral de la descripción por ausencia…

Trad. Ada Trzeciakowska

del viaje

El diario de viaje no fue escrito.
No se empleó el arma blanca de la descripción.
El estallido de la bomba en el aeropuerto
No fue acompañado por la explosión de la palabra.
No desfiguré el paisaje
con el circunstancial del lugar.
No puse punto final
sobre la cuenca del río Mississippi.
Tampoco bajé de las colinas californianas
por los grados superlativos de los adjetivos.
Ni un solo signo de exclamación irrumpió en el papel
mientras me paraba a orillas de los océanos.
A veces el impulso perverso de escribir
me despertaba por la noche
y me alcanzaba un bolígrafo.
Afortunadamente
la memoria
tampoco hizo
nada.

Z podróży

Dziennik podróży uległ nienapisaniu.
Nie użyta została biała broń opisu.
Na szczęście wybuchowi bomby na lotnisku
nie towarzyszyła eksplozja słów.
Nie pokaleczyłam krajobrazu
okolicznikiem miejsca.
Nie postawiłam kropki
nad dorzeczem Missisipi.
Nie schodziłam z kalifornijskich wzgórz
po najwyższych stopniach przymiotników.
Ani jeden wykrzyknik nie wdarł się na papier
gdy stałam nad brzegami oceanów.
Niekiedy przewrotna chęć zapisu
budziła mnie w nocy
i podawała mi pióro.
Na szczęście
nie dopisała mi
niczego
pamięć.

Marzanna Bogumiła Kielar

1963- , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

Fragua un hueco para anidar
en el nudo de la noche
-la memoria de alas oscuras­­­­-

de Lobos (2023)

Fotograma de Exile (2016) de Rithy Panh

***

Wykuwa dziuplę lęgową
w pniu nocy —
pamięć, ciemnoskrzydła

z tomiku Wilki (2023)

Ewa Lipska

1945 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Variaciones de Geldberg

El turismo es un cuerpo extraño para Geldberg. Sólo una vez al año viaja al desierto del Kalahari para hacer retroceder el reloj de arena y admirar la fluyente paciencia del tiempo.

*

Geldberg sabe que si algunos vagones de su vida han descarrilado, no significa que todo el tren haya descarrilado también. Tales epilepsias del destino suceden en la ruta de Allí a Ahora y de Ahora a Allí. La teoría de la gravedad demuestra que cuando estamos parados en la estación, nuestra vida se va de todos modos.

*

A Geldberg no le gusta la poesía, pero vive en un país donde cada segundo nace un nuevo poeta. Algunos justo están madurando en las incubadoras de los diccionarios. Alrededor se oye una tos crónica de la democracia, rimas festivos y nacionalistas. Los perros de raza de la poesía, sin embargo, olfatean cada mota de la derrota, cada migaja de la materia oscura. Se dice que se acabaron los tiempos versiduraderos, pero puede que se equivoquen los que ponen la metáfora de cara a la pared.

Fotografías de Louis Faurer

Wariacje Geldbergowskie

Turystyka jest dla Geldberga ciałem obcym. Jedynie raz w roku wyjeżdża na pustynię Kalahari, aby odwrócić klepsydrę i podziwiać przesypującą się cierpliwość czasu.

*

Geldberg wie, że jeśli wykoleiło się kilka wagonów jego życia, to nie znaczy, że wykoleił się cały pociąg. Takie epilepsje losu zdarzają się na trasie Stamtąd do Teraz i z Teraz do Stamtąd. Teoria bezwzględności udowadnia, że kiedy stoimy na stacji, nasze życie i tak odjeżdża.

*

Geldberg nie lubi poezji, ale mieszka w kraju, w którym co sekundę rodzi się nowy poeta. Niektórzy dojrzewają właśnie w inkubatorach słowników. Wokół przewlekły kaszel demokracji, rymy biesiadne i narodowe. Rasowe psy poezji wywęszą jednak każdą drobinę klęski, każdy okruch ciemnej materii. Mówi się, że czasy wierszotrwałe już minęły, ale ci wszyscy, którzy odwracają metaforę do ściany, mogą się mylić.

Agata Puwalska

1979, Polonia

El poema forma parte de segundo libro de Agata Puwalska Paranoia bebop*. En uno de los análisis el crítico, Michal Trusewicz, señala como leitmotiv la disolución de la integridad del sujeto. Sugiere: «Hablamos de estallidos, desanclajes, puntos de tangencia, moldeado autómata, reflejos, ojos artificiales, calibración, desdoblamiento y agotamiento. Discontinuidad, inercia, interpenetración compulsiva de sujeto y objeto. (…) En el mundo representado del capitalismo tardío, todos estos ¨esquemas conjuntos selecciones categorías¨ surgen directamente de la superproducción, de la productividad intensa, del desbordamiento de la comunicabilidad. Ante el exceso, el sujeto puede intentar adaptarse o disolverse y, en última instancia, reventar. Además del riesgo de aniquilación, merece la pena esbozar otra línea de interpretación, ya que la violencia fluye tanto de la negatividad como de la positividad. Son los regímenes disciplinarios (sistemas de información, producción o comunicación) los que determinan si un sujeto puede ser asimilado, absorbido, expulsado, rechazado o incluso destrozado. (…) Paranoia bebop aparece como un registro de la vida en condiciones de la hiperproducción y consecuente hiperactividad, y la subjetividad fragmentada y ‘astillada’ que aparece en los poemas sufre de un exceso de posibilidades, trampas y oportunidades aparentes».

* El sujeto inspirado en una serie de animación japonesa Cowboy Bebop ambientada en el año 2071

Trad. Ada Trzeciakowska

el cowboy bebop se desmarca

en bebop crece un túnel cada vez mayor y más
amplio por lo que todo en cowboy se
encoge el interior se pega a las paredes y aún es poco
y hay todavía demasiado espacio dentro el incremento es
antinatural
                                   cowboy no está saciado cowboy ansía
por primera vez en mucho tiempo absorbe y devora con otros
y a otros todo con lo que tropieza – y dentro de ellos hay
recuerdos así que por fin tiene sus
recuerdos de antes de sí mismo

Imagen creada por la AI

cowboy bebop się odcina

w bebopie rośnie tunel coraz większy i bardziej
przestronny więc wszystko w cowboyu się
kurczy wnętrze przylega do ścian i ciągle jest mało
i ciągle za dużo tego miejsca w środku przyrost
nienaturalny:
                                                     cowboy nie jest syty cowboy pragnie
po raz pierwszy od dawna wchłania i pożera z innymi
i innych co mu się nawiną – a w nich są
wspomnienia więc w końcu ma swoje
wspomnienia sprzed siebie

Z tomiku Paranoia bebop

Imagen creada por la AI

Krystyna Dąbrowska

1979, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Ausencia

Os perdí, días, semanas.
La calle de los fresnos amarillos en octubre.
En noviembre, el juego de grises tan silencioso que hasta
una sola ramita encarnada era un grito.
Os perdí, últimos días de diciembre, época
de regalos. Qué di, qué recibí, no lo recuerdo.
No, recuerdo: ángeles de cabellos verdes,
de los que me habló el poeta,
tallados por su padre, daltoniano.
Ninguna iglesia los quiso. Me perdí
la noche que echaba chispas, como si alguien soldara
ruidosamente el año viejo con el nuevo. Y la nieve
me la perdí, y nieva tan poco.
Mi gato caza los copos arremolinándose.
Y no sé cuándo, gato, has perdido la más rebelde
de tus cejas, cuyo arco te tapaba el ojo:
tu mundo siempre fue arañado por ella.
Ni cuándo ha empezado a brotarte
en el mismo lugar la misma ceja.

Os perdí días, semanas, meses.
Fui un espejo tapado por el luto.

Pero nosotros te vimos.
Y te contaremos a ti.

Fotografía de Sally Mann del libro At Twelve (1988)

Nieobecność

Przegapiłam was, dni, tygodnie.
Ulicę żółtych jesionów w październiku.
W listopadzie tak cichą grę szarości, że nawet
jedna krwista gałązka jest krzykiem.
Przegapiłam cię końcówko grudnia, czasie
prezentów. Co dałam, co dostałam, nie pamiętam.
Nie, pamiętam: zielonowłose anioły,
o których opowiedział mi poeta,
wyrzeźbione przez jego ojca, daltonistę.
Żaden kościół ich nie chciał. Przegapiłam
noc sypiącą iskry, jakby ktoś hałaśliwie
spawał stary rok z nowym. I śnieg
przegapiłam, a pada tak rzadko.
Mój kot poluje na wirujące płatki.
I nie wiem kiedy, kocie, zgubiłeś najbardziej krnąbrną
ze swoich brwi, której łuk przesłaniał ci oko –
twój świat był zawsze przez nią zadraśnięty.
Ani kiedy zaczęła ci kiełkować
w tym samym miejscu taka sama brew.

Przegapiłam was dni, tygodnie, miesiące.
Byłam lustrem zakrytym w żałobie.

Ale my ciebie widziałyśmy.
I opowiemy cię tobie.

Agata Puwalska

1979, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

la guardiana del huevo

basta con soplar -el pasado se deshace la mano la serpiente
rodea el cuello las sábanas queman el cuerpo

y no apunta el día el mundo linterna china brilla bajo
párpado una respiración tras otra

poco profunda frívola falta de aire en el vientre

falta de espacio        en los pensamientos olas          repetitivas
noche constante
                                                                                                      inmutable

Obra de Egon Schiele (Amantes, 1909)

strażniczka jaja

wystarczy dmuchnąć – przeszłość się rozkleja ręka wąż
obejmuje szyję pościel parzy ciało

a świtu nie widać świat chiński lampion świeci pod
powieką oddech jeden za drugim

płytki niepoważny brak powietrza w brzuchu

brak przestrzeni       w myślach fale       powtarzalne
noc stała
                                                                                niezmienna

Julia Fiedorczuk

1975 , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

[imagino]

que estás dando tus primeros pasos
sobre las patitas de ternero
delgadas y temblorosas como briznas de sauce

levantas la pesada cabeza del loto
despliegas las hojas
echas raíces

vas rompiendo con tu pico la oscura cáscara
hacia la luz
y entonces mis madres

reanimalizan y replantan al mundo

Fotograma de Lazzaro Feliz (2018) de Alice Rohrwacher

[wyobrażam sobie]

że akurat teraz stawiasz pierwsze kroki
na cielęcych nóżkach
cienkich i drżących jak wierzbowe witki

podnosisz ciężką głowę lotosu
rozpościerasz liście
zapuszczasz korzenie

wydziobujesz się z ciemnej skorupki
na światło
a wtedy moje matki

zazwierzęcają zaroślinniają świat


Krystyna Dąbrowska

1979, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Ecolocalización

Mucho después de haber acabado, él seguía enviándole señales
como ultrasonidos con los que el murciélago detecta un insecto.
Una vez alcanzada, aguijoneaba el aire, y entonces ya la tenía.
Así continuó hasta que por fin lo intentó de otra manera,
sin saber que así lo hacen las polillas amaestradas:
atravesadas por el chillido de un murciélago, inmediatamente
pliegan las alas, caen al suelo, salvan la vida.

Fotogramas de La Polilla (1980) de Tomasz Zygadło

ECHOLOKACJA

Jeszcze długo po końcu wysyłał jej sygnały
jak ultradźwięki, którymi nietoperz namierza owada.
Trafiona, żądliła powietrze, a wtedy już ją miał.
To trwało, dopóki wreszcie nie spróbowała inaczej,
nie wiedząc, że tak robią wyćwiczone ćmy:
przeszyte piskiem nietoperza, natychmiast
składają skrzydła, spadają na ziemię, ratują życie.

Halina Poświatowska

1935-1967, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

en tus perfectísimos dedos
no soy más que un temblor
canto del follaje
bajo el roce de tus cálidos labios

el olor irrita -dice: existes-
el olor irrita -hiende la noche-
en tus perfectísimos dedos
soy luz

ardo con verdes lunas
sobre un día muerto y enceguecido
de golpe sabes – son rojos mis labios

-con un sabor salado llega la sangre-

Fotografías de Laura Makabresku

***

w twoich doskonałych palcach
jestem tylko drżeniem
śpiewem liści
pod dotykiem twoich ciepłych ust

zapach drażni – mówi: istniejesz
zapach drażni – roztrąca noc
w twoich doskonałych palcach
jestem światłem

zielonymi księżycami płonę
nad umarłym ociemniałym dniem
nagle wiesz – że mam usta czerwone

– słonym smakiem nadpływa krew –

Ewa Świąc

1976 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Roja

El cielo rojo traerá la guerra,
cubrirán el suelo montones de piedras, patatas podridas, perros muertos.
Caminaremos hundidos en su pelaje,
y cuando llegue la noche remojaremos los pies en agua caliente. 
Pocas veces se da tal cielo. Hoy ha traído vientos, ha cortado las caras.
Y luego la calma. El retorno de los objetos a sus debidos compartimentos.
El dolor es dolor, la nieve es nieve.

Collage propio

CzerwonA

Czerwone niebo przyniesie wojnę,
ziemię przysypią stosy kamieni, zgniłe kartofle, martwe psy.
Będziemy brodzić w ich sierści,
a wieczorem długo moczyć stopy w gorącej wodzie.
Takie niebo zdarza się rzadko. Dziś przyniosło wiatr, pocięło twarze.
A potem spokój. Powroty przedmiotów do właściwych przegródek.
Ból to ból, śnieg to śnieg.

Urszula Kozioł

1931 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

En el paseo

Te digo: mira,
¿acaso esta piedra, o el ala de un insecto
no forma tal diseño
como si el propósito principal de la naturaleza
fuera el ornamento?
Un pez avanza hacia él
una estrella en el firmamento
y una espina
aunque sea en esta flexible ramita de zarzamora.
Y tú, sumido en tus propios pensamientos
murmuras: ─es sólo una fachada─

y la palabra «fachada» en cuanto a
lo que estoy pensando
me provoca una repentina sensación de frío

Foto propia

z przechadzki

Mówię do ciebie: spójrz ─
czy ten kamień, albo skrzydło owada
nie układa się w taki deseń
jakby głównym celem natury
miał być ornament?
Zmierza ku niemu ryba
gwiazda na firmamencie
i kolec
choćby na tej giętkiej gałązce jeżyny.
A ty zaprzątnięty własnymi myślami
mruczysz: ─ to tylko fasada

─ i słowo „fasada” w odniesieniu do tego
o czym myślę ja
przejmuje mnie nagłym chłodem.

Urszula Kozioł

1931 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

EL RESPLADECER

Toda nuestra existencia es el resplandecer

con nuestro resplandor sustentamos a ambas: la palabra
y la estrella
que vigila sobre el oscuro camino
en el cual en la noche de pavor
nos abrimos paso el uno hacia el otro

Serie Endangered de Tamara Dean

ŚWIECENIE

Całe to nasze bycie jest świeceniem

tym świeceniem wspomagamy i swoje słowo
i gwiazdę
która czuwa nad ciemnym duktem
jakim w noc przerażenia
przedzieramy się wzajem ku sobie.

Urszula Kozioł

1931 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

más allá del color

Disipándose rápido el gris
como si esta sombra de aquí
quisiera aferrarse cuanto antes a aquella
otra sombra

no importa que este día se parezca a
tantos otros
no dejes que eso te confunda

te quedas inmóvil en una muda
desesperación
tu próximo versogris se muere por causas
no naturales
su sentido cristalizado de un regusto salado
imperceptiblemente
penetra bajo el caparazón de la siguiente palabra
se sobresiembra en ella
con su hueso duro durísimo
irisadamente gris
como si Terborch lo hubiese pintado

quieto
ya nada sirve
tal vez sea lo correcto

tal vez un día tú también
puedas ofrecer tu propia perla
segregada por tus entrañas laceradas

Collage propio con detalle de La carta de Gerard Terborch

spoza barwy

Szybko rozpraszająca się szarość
jakby ten tutaj cień
chciał co prędzej przylgnąć do tamtego
drugiego cienia

to nic nie znaczy że ten dzień podobny jest
tylu innym
niechże cię to nie zmyli

stoisz jak wryta w niemej
rozpaczy
twój kolejny szarowiersz umiera śmiercią
nienaturalną
jego zeszklony sens o słonawym posmaku
niedostrzegalnie
wnika pod powłokę następnego słowa
wsiewa się weń twardą
coraz twardszą pestką
połyskliwie szarą
jakby ją Terborch malował

cicho
już nic nic
może tak trzeba

może kiedyś ty także
przekażesz komuś tę utoczoną ze zranionego wnętrza
swą własną perłę