Luis Rosales

1910-1992, España

IV CUANDO A ESCUCHAR EL ALMA ME RETIRO

La muerte no interrumpe nada,
y sin embargo
no puede haber un día que alumbre el mundo entero al mismo tiempo,
no hay un silencio que nos pueda enlutar la vida entera,
no hay un amor total,
no hay memoria total,
ni siquiera un recuerdo que pueda esperanzarnos,
que pueda calentar en un instante todo el pecho.


(***)


He llegado al final de la casa donde están la cocina y el baño,
y ahora me siento en el pasillo
igual que si estuviera circulando en mi propio sistema arterial,
y me rodea la sombra como si fuera sangre,
y me pesa en los hombros la estrechez de la tierra
comprimiendo mis brazos contra el cuerpo,
y me recorre un estremecimiento genital,
porque cerca de mí,
cerca de mí, crepitante y morena,
¿no estoy oyendo algo como una voz que arde?,
como un desprendimiento de tierra que se agrieta, que se empieza a agrietar
en una voz en la que vibra esa tristeza que tú tienes,
esa tristeza humana
en que se está viviendo aún a Cristo mismo,
esa tristeza que es más antigua que la carne,
esa tristeza que está latiendo ahora
en esta habitación donde los libros
caminan y caminan y caminan.
 

 Y ahora, como la fe entra por el oído,
ha llegado el momento de decir que conozco esta voz,
que conozco esta voz
y no la puedo recordar porque la estoy viviendo todavía,
porque la estoy oyendo siempre,
porque la estoy oyendo siempre como la escucho ahora
aquí, dentro del tiempo…
Y como hablo,
y como sé que la memoria del niño se fue haciendo con la voz de la madre,
y como escucho,
y como estoy aquí escuchando la misma voz que me fue haciendo la memoria,
que me fue haciendo calle en las palabras,
que me fue haciendo hombre
diciéndome:

—Esto es pan, esto es vino—

y como siento que aún me sigue tirando de la lengua enseñándola a andar,
he abierto,
he comenzado a abrir la puerta de aquella habitación donde suena tu voz
y al abrirla se ha ido haciendo la luz,
se ha ido encendiendo todo hacia la nieve,
igual que en la memoria del jardín,
pasados muchos años, pasados muchos hielos,
se huele aún,
se vive todavía,
se está entreabriendo siempre la primavera aquella.
 

Las personas que no conocen el dolor son como iglesias sin bendecir,
como un poco de arena que soñara en ser playa,
como un poco de mar

De La casa encendida

Fotografía de Katia Chausheva (1)

Tłum. Ada Trzeciakowska

IV KIEDY BY POSŁUCHAĆ DUSZY SZUKAM ODOSOBNIENIA

Śmierć niczego nie przerywa,
a jednak
nie ma takiego dnia, który rozświetliłby cały świat w tym samym czasie,
nie ma takiej ciszy, która mogłaby nas pogrążyć w żałobie na całe życie,
nie ma absolutnej miłości,
nie ma absolutnej pamięci,
nie ma nawet wspomnienia, które mogłoby dać nam nadzieję,
które mogłoby w jednej chwili ogrzać całą pierś.

(***)

Dotarłem na sam tył domu, gdzie mieszczą się kuchnia i łazienka,
i czuję się w korytarzu
jakbym krążył w moim własnym krwiobiegu,
a cień otacza mnie jak krew,
a ciasnota ziemi ciąży mi na barkach
dociskając ramiona do ciała,
a przeze mnie przebiega genitalny dreszcz,
bo tuż przy mnie,
tuż przy mnie, chrzęszczący i brunatny,
czyż nie słyszę czegoś w rodzaju głosu, co płonie,
jakby osuwała się ziemia, która pęka, która zaczyna pękać
w głosie wibrującym tym smutkiem, który nosisz w sobie,
tym ludzkim smutkiem
w którym wciąż żyje się Chrystusem,
tym smutkiem starszym niż ciało,
tym smutkiem bijącym teraz
w tej izbie, gdzie książki
wędrują, wędrują i wędrują.
 

A teraz, skoro wiara wchodzi przez ucho,
nadszedł czas, by przyznać, że znam ten głos,
że znam ten głos
i nie mogę go pamiętać, bo wciąż nim żyję,
ponieważ słyszę go zawsze,
ponieważ słyszę go zawsze, tak jak słyszę go teraz
tu, wewnątrz czasu…
I skoro mówię,
i skoro wiem, że pamięć dziecka została ulepiona głosem matki,
i skoro słucham,
i skoro jestem tutaj, słuchając tego samego głosu, który ulepił moją pamięć,
który uczynił mnie ulicą w słowach,
który uczynił mnie człowiekiem
mówiąc do mnie:

-To jest chleb, to jest wino-.

i skoro czuję, że wciąż szarpie mnie za język, ucząc go chodzić,
otworzyłem,
zacząłem otwierać drzwi do tego pokoju, w którym brzmi twój głos
i gdy je otworzyłem pojaśniało
wszystko rozjarzało się w stronę śniegu,
tak jak w pamięci ogrodu,
po tylu latach, po tylu mrozach,
wciąż pachnie,
wciąż żyje,
wciąż rozchyla się zawsze tamta wiosna.
 
Ludzie nieznający bólu, są jak niepobłogosławione kościoły,
jak drobinki piasku, marzące o byciu plażą,
jak odrobina morza

z La casa encendida