Edith Södergran

1892-1923, Finlandia/Suecia (Carelia)

Trad. Neila García

La Luna

Todo lo que está muerto es maravilloso
e inefable:
una hoja muerta y una persona muerta
y la esfera lunar.
Y todas las flores conocen un secreto
que el bosque guarda:
el giro de la luna alrededor de nuestro planeta
es la ruta de la muerte.
Y la luna teje su maravillosa tela
que las flores aman,
y la luna teje su red de fábula
en torno a todo lo vivo.
Y la hoz de la luna siega las flores
en las noches de otoño tardío,
y todas las flores aguardan el beso de la luna
con un ansia infinita. 

Imágenes: Yurian Quintanas Dream Moons e Indago

Tłum. Ryszard Mierzejewski

Księżyc

Wszystko, co martwe, jest wspaniałe
i niewymowne:
martwy liść i martwy człowiek,
i martwa tarcza Księżyca.
I wszystkie kwiaty, znane tajemnice,
i las, który je przechowuje,
orbita Księżyca wokół Ziemi
jest martwą drogą.
Księżyc przędzie swoją wspaniałą tkaninę,
miłość kwiatów,
i przędzie swoje bajeczne sieci
wokół wszystkiego, co żyje.
Księżycowy sierp kosi kwiaty
późnojesiennej nocy,
i wszystkie kwiaty czekają na księżycowy
pocałunek,
w niekończącej się tęsknocie.

Månen

Vad allting som är dött är underbart
och outsägligt:
ett dött blad och en död människa
och månens skiva.
Och alla blommor veta en hemlighet
och skogen den bevarar,
det är att månens kretsgång kring vår jord
är dödens bana.
Och månen spinner sin underbara väv,
den blommor älska,
och månen spinner sitt sagolika nät
kring allt som lever.
Och månens skära mejar blommor av
i senhöstnätter,
och alla blommor vänta på månens kyss
i ändlös längtan.

September 1922

Fernando Pessoa

1888-1935, Portugal

Trad. Jerónimo Pizarro

Escritos sobre genio y locura

I. GENIO, LOCURA Y DEGENERACIÓN

En la fórmula del Concilio, los dioses dan, nosotros no conseguimos. El genio es la santidad. Ser lo que nacimos para ser, ésa es la verdad; tratar de alcanzar lo que no somos, sea lo que sea, ésa es la mentira. El hombre puede ser Dios, pero sólo si es enteramente lo que humanamente es. Shakespeare vale más que todos los santos.
Debes corresponder al mundo, de la forma como te es dado; ésa es la fórmula del Concilio, que es la del Olimpo. Y la fórmula de la Fraternidad se completa: sé lo que eres a solas contigo. No camines ni pertenezcas: ¡sé!
La imaginación más viva que la de los otros hombres, el razonamiento más sutil que el de los demás, la poesía más alta, la voluntad más fuerte…, todas estas cualidades representan el verdadero Logro. ¿Para qué buscar a los dioses si nosotros mismos no nos consumamos? ¿De qué le sirve a un hombre ganar el mundo -aunque sea el mundo de los abismos- si pierde su propia alma», es decir, el desarrollo de su propia personalidad humana?
El misticismo, la creencia en el más allá, todo esto debe ser solamente sentido, profundamente sentido, para que pueda ser utilizado artísticamente, de manera transitoria. Los mismos dioses nos ordenan que los repudiemos, porque nosotros no los somos. Y al rechazarlos, nos convertimos por completo en nosotros mismos, podemos ser iguales a los dioses, que sólo lo son porque cada uno de ellos es completamente él mismo.
La fórmula de la Fraternidad es ésta, cada hombre es sólo él mismo; cualquier camino que siga, tiene que buscarlo en sí mismo. No puede pertenecer a ninguna Orden, ni a los demás de ninguna manera. La fórmula de los r[osa] c[ruces] es la siguiente: libertad, igualdad, fraternidad. Pero no quiere decir lo que entienden los místicos o los no-místicos, que la recibieron sin entenderla. Libertad significa no subordinarse a nada, ni al propio ideal, ni a la propia personalidad, ni a la Ley de Thelema, que nos ofrece nuestra libertad como nuestra limitación. Igualdad quiere decir que, disponiendo cada uno de esa libertad, cada uno será igual a cualquier otro, siempre que cada uno sea lo que es. Fraternidad es lo siguiente: nadie, siendo lo que es, se pue de oponer a los demás, porque ser lo que es equivale a ser hermano de quien también es lo que es.
(…)
Vivir inofensivamente, ya que de forma útil no se puede vivir, salvo con la estrechez correspondiente a los estrechos de miras. El trabajador que simplemente trabaja vive de forma útil, pero vive estrechamente. La madre que educa y enseña a los hijos vive de forma útil, pero vive estrechamente. El derrochador que dispersa el dinero paterno vive de forma útil, ya que la utilidad se encuentra en los resultados sociales y no en los procesos individuales; pero también vive estrechamente. El escritor que escribe pequeños cuentos sin ideas, para divertir a los otros; el poeta que fabrica poemas sin nada más que forma, para adormecer a los otros; el simple dibujante que pinta; el mero compositor que hace música; todos ellos, en cierto sentido, viven de forma útil, pero estrechamente.
Siempre que el hombre superior quiera ser útil superiormente, corre el riesgo de ser peligroso. ¿Qué se entiende por ser útil con superioridad? Difundir ideas, educar almas, transformar mentalidades. Si intenta hacerlo, a veces lo consigue, otras no. Si no lo logra, no trabajó útilmente, ya que no conseguir nada es no hacer nada. Si lo hubiera logrado, ¿habría sido útil? Difundir ideas suele consistir en desorientar. Educar almas suele servir para desviarlas de su verdadero camino. Transformar mentalidades suele ayudar a quitarles la calma y la felicidad, ensanchándolas hacia la incertidumbre y el abismo. Así, en la medida en que el hombre superior quiere actuar superiormente, se arriesga a actuar sin ningún provecho. Sería interesante escribir un estudio, que tal vez sería un libro extenso, acerca de los maleficios del genio.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Zapiski o geniuszu i szaleństwie

I. GENIUSZ, SZALEŃSTWO I DEGENERACJA

Zgodnie z formułą Soboru to bogowie obdarzają, a nie my zdobywamy. Geniusz to świętość. Być tym, kim się urodziliśmy, oto jest prawda; starać się osiągnąć to, czym nie jesteśmy, czymkolwiek by to było, oto kłamstwo. Człowiek może być Bogiem, ale tylko wtedy, gdy jest w pełni tym, czym jest na sposób ludzki. Szekspir jest wart więcej niż wszyscy święci.
Musicie odpowiadać światu, w taki sposób w jaki on dany ; taka jest formuła Soboru, która jest zarazem formułą Olimpu. I dopełnia się formuła Braterstwa: bądź tym, czym jesteś sam ze sobą. Nie wędruj i nie przynależ: bądź!
Wyobraźnia bujniejsza niż u innych ludzi, rozumowanie bardziej subtelne niż u innych, poezja bardziej wzniosła, wola silniejsza…, wszystkie te cechy reprezentują prawdziwe Osiągnięcie. Po co szukać bogów, jeśli sami się nie dopełniamy? Na cóż się zda człowiekowi zdobywanie świata – nawet świata otchłani – jeśli straci własną duszę», to znaczy nie pozwoli na rozkwit własnej ludzkiej osobowości?
Mistycyzm, wiara w życie pozagrobowe, muszą być tylko przeżywane, głęboko przeżywane, by móc je wykorzystać artystycznie, lecz w sposób tylko przejściowy. Sami bogowie nakazują nam byśmy się od nich odżegnali, bo nimi nie jesteśmy. Jedynie odrzucając ich, stajemy się całkowicie sobą, mogąc być im równi.  Bowiem bogowie są równi tylko dlatego, że każdy z nich jest całkowicie sobą.
Formuła Braterstwa brzmi tak: każdy człowiek jest tylko sobą; jakąkolwiek drogą podąża, musi jej szukać w sobie. Nie może należeć do żadnego Zakonu, ani przynależeć do innych ludzi w żaden sposób. Formuła Różokrzyżowców jest następująca: wolność, równość, braterstwo. Nie oznacza jednak tego, jak pojęli ją mistycy lub niemistycy, przyjąwszy ją bez zrozumienia. Wolność oznacza niepodporządkowanie się niczemu, ani własnemu ideałowi, ani własnej osobowości, ani Prawu Thelemy, które oferuje nam naszą wolność jako jedyne ograniczenie. Równość oznacza, że mając tę wolność, każdy będzie równy wszystkim innym, dopóki każdy będzie tym, czym jest. Braterstwo polega na tym, że nikt, będąc tym, czym jest, nie może sprzeciwiać się innym, ponieważ bycie tym, czym jest, jest równoznaczne z byciem bratem tego, który również jest tym, czym jest.
(…)
Żyć nieszkodliwie, bo nie da się żyć pożytecznie, chyba że z ciasnotą odpowiadającą wąskim i ubogim światopoglądom. Robotnik, który po prostu pracuje, żyje pożytecznie, ale żyje ubogo. Matka, która wychowuje i uczy swoje dzieci, żyje pożytecznie, ale żyje wąsko. Rozrzutny, który trwoni pieniądze rodziców, żyje pożytecznie, bo pożytek jest w skutkach społecznych, a nie w procesach indywidualnych; ale żyje też wąsko. Pisarz, który pisze krótkie opowiadania bez pomysłów, aby rozbawić innych; poeta, który produkuje wiersze nie posiadające niczego poza formą, aby uśpić innych; prosty rysownik, który maluje; zwykły kompozytor, który tworzy muzykę; wszyscy oni, w pewnym sensie, żyją pożytecznie, ale wąsko.
Zawsze, gdy człowiek obdarzony wyższą świadomością chce być ponadprzeciętnie użyteczny, naraża się na niebezpieczeństwo. Co to znaczy być ponadprzeciętnie użytecznym? Szerzenie idei, kształcenie dusz, transformowanie mentalności. Jeśli próbuje to osiągnąć, czasem mu się udaje, czasem nie. Jeśli mu się nie uda, to nie pracował pożytecznie, bo nic nie osiągnąć, oznacza nic nie zrobić. Gdyby mu się udało, czy byłby użyteczny? Krzewienie idei polega zwykle na wprowadzaniu w błąd. Edukowanie dusz często służy odciągnięciu ich od ich prawdziwej drogi. Przemiana mentalności z reguły przyczynia się do odebrania im spokoju i szczęścia, kierując je ku niepewności i otchłani. Tak więc, w miarę jak człowiek obdarzony wyższą świadomością chce działać na wyższym poziomie, naraża się na działanie bezskuteczne. Byłoby interesującym napisanie studium, może nawet grubej książki, na temat klątw ciążących nad geniuszem.

Boris Groys

1947 -, Alemania (Berlin Este)

Trad. Paola Cortes Rocca

Volverse público

Esta cuestión surgió con gran claridad a comienzos del siglo XX, luego de que Nietzsche diagnosticara la muerte de Dios. Mientras Dios estaba vivo, el diseño del alma era más importante para la gente que el diseño del cuerpo. El cuerpo humano, así como su entorno, eran entendidos desde la perspectiva de la fe como una coraza que contiene el alma. (…) En general, se ha pasado por alto que, en la tradición cristiana, la ética ha estado siempre subordinada a la estética, es decir, al diseño del alma. Las reglas éticas, como las reglas del ascetismo espiritual -de los ejercicios espirituales, de la educación del espíritu- tienen como objetivo principal servir al diseño del alma de manera tal que ella se vuelva aceptable a los ojos de Dios, para que le permita entrar al paraíso (…)
La muerte de Dios implicó la desaparición del observador del alma, a quien, por siglos, se le dedicaba su diseño. Por lo tanto, el lugar del diseño del alma cambió. El alma se volvió la suma de las relaciones en las que participaba el cuerpo del hombre. Antes, el cuerpo era la prisión del alma; ahora el alma se volvía el ropaje del cuerpo, su apariencia social, política y estética. De pronto, la única manifestación posible del alma era la apariencia de la ropa que usaba una persona, las cosas cotidianas que la rodeaban, los espacios que habitaba. Con la muerte de Dios, el diseño se volvió el medio del alma, la revelación del sujeto oculto dentro del cuerpo del hombre. Por eso, el diseño adoptó una dimensión ética que no tenía antes. En el diseño, la ética se volvió estética; se volvió forma. Donde alguna vez estuvo la religión, ahí emergió el diseño. El sujeto moderno tenía ahora una nueva obligación: la del autodiseño, la presentación estética como sujeto ético.

«The belly of an architect» Peter Greenaway (1987)

Tłum. Ada Trzeciakowska

stać się publicznym

Kwestia ta wypłynęła z całą mocą na początku XX wieku, po tym, jak Nietzsche ogłosił śmierć Boga. Dopóki żył Bóg, projekt duszy był dla ludzi ważniejszy niż projekt ciała. Ciało ludzkie, a także jego otoczenie, z perspektywy wiary było rozumiane jako powłoka, w której znajduje się dusza. (…) Na ogół nie zauważa się, że w tradycji chrześcijańskiej etyka zawsze była podporządkowana estetyce, czyli projektowaniu duszy. Normy etyczne, podobnie jak reguły ascezy duchowej – ćwiczeń duchowych, edukacji ducha – stawiają sobie za główny cel służyć takiemu uformowaniu duszy, które pozwoli jej stać się akceptowalną w oczach Boga, dzięki czemu będzie mogła dostać się do raju (…).
Śmierć Boga pociągnęła za sobą zniknięcie obserwatora duszy, któremu przez wieki poświęcony był jej ideał. W związku z tym zmieniło się miejsce kształtowania duszy. Dusza stała się sumą relacji, w których bierze udział ludzkie ciało. Wcześniej ciało było więzieniem dla duszy, teraz dusza stała się okryciem dla ciała, jego wyglądem społecznym, politycznym i estetycznym. Nagle jedynym możliwym przejawem duszy stał się strój, który człowiek nosił, rzeczy codziennego użytku, które go otaczały, przestrzeń, którą zamieszkiwał. Wraz ze śmiercią Boga design stał się pośrednikiem duszy, objawieniem podmiotu ukrytego w ciele człowieka. W ten sposób wzornictwo zyskało wymiar etyczny, którego wcześniej nie miało. W projektowaniu etyka stała się estetyką, stała się formą. Tam, gdzie kiedyś była religia, pojawił się design. Na współczesnym podmiocie spoczywa teraz nowy obowiązek: samozaprojektowania, estetycznej autoprezentacji jako podmiot etyczny.

E. M. Forster

1879-1970, Inglaterra

Trad. Alfredo Roman

Una habitación con vistas

Hay una cantidad de bondad, como hay una canti­dad de luz —continuó en tonos mesurados—. Provocamos sombra allí donde estamos y no es adecuado trasladarse de un lugar a otro para salvar cosas, porque la sombra siempre nos sigue. Escoge un lugar donde no molestes… sí, escoge un lugar donde no puedas molestar demasiado y permanece allí para contemplar lo que vale la pena, mirando el resplandor del sol.

Fotogramas de Una habitación con vistas de James Ivory

Tłum. Halina Najder

Pokój z widokiem

– Jest tylko pewna, niewielka ilość dobra – ciągnął – tak jak jest tylko określona ilość światła. Rzucamy swój cień, gdziekolwiek się znajdziemy, dlatego też przenoszenie się z miejsca na miejsce nic nie daje. Cień podąża za nami, dokądkolwiek pójdziemy. Należy znaleźć miejsce, w którym nie czynimy wiele zła, i zostać już tam, patrząc w słońce.

A room with a View

“There is a certain amount of kindness, just as there is a certain amount of light,” he continued in measured tones. “We cast a shadow on something wherever we stand, and it is no good moving from place to place to save things; because the shadow always follows. Choose a place where you won’t do harm—yes, choose a place where you won’t do very much harm, and stand in it for all you are worth, facing the sunshine.”


José Watanabe

1946-2007, Perú

El guardián de hielo

Y coincidimos en el terral
el heladero con su carretilla averiada
y yo
que corría tras los pájaros huidos del fuego
de la zafra.
También coincidió el sol.
En esa situación cómo negarse a un favor llano:
el heladero me pidió cuidar su efímero hielo.

Oh cuidar lo fugaz bajo el sol…

El hielo empezó a derretirse
bajo mi sombra, tan desesperada
como inútil.
Diluyéndose
dibujaba seres esbeltos y primordiales
que sólo un instante tenían firmeza
de cristal de cuarzo
y enseguida eran formas puras
como de montaña o planeta
que se devasta.

No se puede amar lo que tan rápido fuga.
Ama rápido, me dijo el sol.
Y así aprendí, en su ardiente y perverso reino,
a cumplir con la vida:
yo soy el guardián del hielo.

Imágenes de la instalación Minimum Momentum de la artista brasileña Néle Azevedo, miles de pequeñas figuras de hielo derritiéndose.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Strażnik lodu

I tak oto spotkaliśmy się w obłoku kurzu
lodziarz ze swoim zepsutym wózkiem.
i ja
goniący za ptakami, które uciekały przed ogniem
żniw trzciny cukrowej.
Słońce również zbiegło się z nami.
W tej sytuacji jak można odmówić zwykłej przysługi:
lodziarz poprosił mnie, żebym zajął się jego nietrwałym lodem.

Ach dbać o to, co ulotne w słońcu…

Lód zaczął się topić
w moim cieniu, tak zdesperowanym
jak i bezużytecznym.
Rozpuszczając się
rysował smukłe i pradawne istoty,
które tylko przez chwilę posiadały twardość
kryształu kwarcu
i od razu były to formy czyste
jak te gór czy też planety,
która ulega zniszczeniu.

Nie da się kochać tego, co tak szybko ucieka.
Kochaj szybko, szepnęło słońce.
I tak oto nauczyłem się, w jego ognistym i pełnym perwersji królestwie,
czynić zadość życiu:
to ja jestem strażnikiem lodu.

José Watanabe

1946-2007, Perú

La mantis religiosa

Mi mirada cansada retrocedió desde el bosque azulado por el sol
hasta la mantis religiosa que permanecía inmóvil a 50 cm. de mis ojos.
Yo estaba tendido sobre las piedras calientes de la orilla del Chanchamayo
y ella seguía allí, inclinada, las manos contritas,
confiando excesivamente en su imitación de ramita o palito seco.

Quise atraparla, demostrarle que un ojo siempre nos descubre,
pero se desintegró entre mis dedos como una fina y quebradiza cáscara.

Una enciclopedia casual me explica ahora que yo había destruido
a un macho
vacío.
La enciclopedia refiere sin asombro que la historia fue así:
el macho, en su pequeña piedra, cantando y meneándose, llamando
hembra
y la hembra ya estaba aparecida a su lado,
acaso demasiado presta
Y dispuesta.

Duradero es el coito de las mantis.
En el beso
ella desliza una larga lengua tubular hasta el estómago de él
y por la lengua le gotea una saliva cáustica, un ácido,
que va licuándole los órganos
y el tejido del más distante vericueto interno, mientras le hace gozo,
y mientras le hace gozo la lengua lo absorbe, repasando
la extrema gota de sustancia del pie o del seso, y el macho
se continúa así de la suprema esquizofrenia de la cópula
a la muerte.
Y ya viéndolo cáscara, ella vuela, su lengua otra vez lengüita.

Las enciclopedias no conjeturan. Ésta tampoco supone qué última palabra
queda fijada para siempre en la boca abierta y muerta del macho.
Nosotros no debemos negar la posibilidad de una palabra
de agradecimiento.

1. Tarantelle de Stanley William Hayter, 2. Oskar Kokoschka La novia del viento 3. y 4. André Masson Gradiva y La mantis religiosa

Sobre André Masson: «En su atelier de la rue Blomet, contiguo al de Miró, Masson trabó amistad con Michel Leiris, Antonin Artaud y Georges Bataille, y con ellos descubrió fascinado a autores como Sade, Nietzsche, Lautréamont, autores que exaltaban la violencia, la crueldad cósmica o pánica por la que todos los seres se devoran mutuamente. En esa crueldad, con su aniquilación de los límites individuales, se abría el abismo de la pulsión de vivir».

Tłum. Ada Trzeciakowska

Modliszka

Mój zmęczony wzrok cofnął się z nad lasu pobłękitniałego od słońca
do modliszki, która trwała w bezruchu jakieś 50 cm od moich oczu.
Leżałem na gorących kamieniach brzegu Chanchamayo
a ona wciąż tam była, pochylona, z rękami wyrażającymi skruchę,
nadmiernie ufając kamuflażowi imitującemu gałązkę lub suchy patyk.

Chciałem ją złapać, udowodnić jej, że oko zawsze nas demaskuje,
ale rozsypała mi się między palcami jak delikatna i krucha skorupka.

Przypadkowa encyklopedia wyjaśnia mi teraz, że zniszczyłem
pustego
samca.
Encyklopedia bez zająknięcia podaje, że historia rozegrała się w ten oto sposób:
samiec, na swoim kamyku, rozśpiewany i rozkołysany, wzywa
samicę
a samica już znajduje się u jego boku,
może trochę za bardzo chętna
Za bardzo gotowa.

Długi jest akt płciowy modliszek.
Podczas pocałunku
ona wsuwa długi, rurkowaty język aż do jego brzucha.
a po języku spływa żrąca ślina, kwas,
który upłynnia organy
i tkanki najbardziej odległych wewnętrznych zakamarków, podczas gdy daje mu rozkosz,
i podczas gdy daje mu rozkosz jej język chłepcze go, aż do
ostatniej kropli substancji odnóża czy mózgu, a samiec
w ten sposób przechodzi od najwyższej schizofrenii kopulacji do
śmierci.
I widząc już jego powłokę, wzlatuje, a język jej znów jest języczkiem.

Encyklopedie nie snują domysłów. Ten też nie przypuszcza, jakie ostatnie słowo
zostaje utrwalone na zawsze w otwartych i martwych ustach samca.
Nie możemy zatem wykluczać, że mogą być to być słowa
podziękowania.

José Watanabe

1946-2007, Perú

El MITO QUE YA NO

Los esquiladores imponen su fuerza sobre las ovejas,
las maniatan
y con una tijera les quitan su candorosa metáfora
                                              de nube.
Y las ovejas súbitamente magras y desgarbadas
              se arraciman
avergonzadas
muy avergonzadas
y ahora el pescuezo deja ver el triste tragar.

Mas aquí el tiempo torna. El mito dice
que el tiempo taladra una espiral en la piedra
               y allí duerme
                  y despertará
y vendrá
               y el vellón de la oveja se habrá renovado
                                            y la metáfora.

Pienso en lo que a mí me rodea:
nada tiene regeneraciones estacionales.
Para entrar en el mito del eterno retorno primero hay que morir.
No tengo mitos inmediatos.
                                       Era ella y ya no:
el tiempo bajó de su fino rostro a sus finos pies
                                        y le empellejó todas sus
                                        metáforas.

Fragmento de La Adoración del Cordero Místico (1432) de Hubert y Jan van Eyck

Tłum. Ada Trzeciakowska

MIT, KTÓRY JUŻ NIE

Strzygacze siłą narzucają owcom swoją wolę,
wiążą je
i nożyczkami odbierają im naiwną metaforę
                                           chmury.
A owce nagle chude i pozbawione wdzięku
               zbijają się w kiście
zawstydzone
bardzo zawstydzone
a ich szyja pozwala dostrzec smutne przełykanie.

Ale tu czas zawraca. Mit mówi, że
że czas wierci spiralę w kamieniu
            tam śpi
              i obudzi się
i nadejdzie
            a runo owiec zostanie odnowione
                                           i metafora również.

Myślę o tym, co mnie otacza:
nic istnieje sezonowe odradzanie.
Aby wniknąć w mit wiecznego powrotu, trzeba najpierw umrzeć.
Nie istnieją bliskie mi mity.
                                           Ona nim była i już więcej nie:
czas opadł z jej drobnej twarzy do jej drobnych stóp
                                           i powlekł skórą wszystkie jej
                                           metafory. 


Edith Södergran

1892-1923, Finlandia/Suecia (Carelia)

Trad. Jesús Pardo

Rosas

Es mío el mundo.
Dondequiera que vaya
a todos doy rosas.
Placen al artista todos los oídos de mármol que captan sus palabras.
¿Qué importan el dolor, la miseria?
Todo se derrumba con estruendo:
yo canto.
El gran himno del dolor surge del pecho feliz. 

Foto propia, Povedilla.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Róże

Świat jest mój.
Gdziekolwiek bym poszła
każdemu rzucam róże.
Artysta kocha każde marmurowe ucho, które dosłyszy jego słowa.
Czym jest dla mnie nędza, czym ból?
Wszystko rozpadło wraz z wybuchem:
a ja śpiewam.
Wtedy ze szczęśliwych piersi wyrywa się wielki hymn bólu.

Transl. David McDuff

Roses

The world is mine.
Wherever I go
I throw roses at everyone.
The artist loves every marble ear that hears his words.
What are pain, misery to me?
Everything has fallen with a crash:
I sing.
So rises pain’s great hymn out of a happy breast. 

Rosor

Världen är min.
Vartän jag går
karstar jag rosor åt alla.
Konstnären älskar varje marmoröra som uppfattar hans ord.
Vad är mig smärta, elände?
Allt störtade tillsammans med ett brak:
jag sjunger.
Så stiger smärtans stora hymn ur lyckligt bröst.

Edith Södergran

1892-1923, Finlandia/Suecia (Carelia)

Trad. Francisco J. Uriz

Decisión

Soy una persona muy madura,
pero nadie me conoce.
Mis amigos se hacen una falsa imagen de mí.
Yo no soy mansa.
He sopesado la mansedumbre en mis garras de águila y la conozco bien.
¡Oh, águila!, ¡qué dulzura hay en el vuelo de tus alas!
¿Vas a callar como todo?
¿Quieres quizá escribir? Tú ya no escribirás más.
Cada poema será el desgarramiento de un poema,
no será poema, sino huellas de garras.

Fotografía de la fotógrafa Kati Horna (1912-2000, Hungría/México). Amigga de Bertold Brecht, relacionada con Bauhaus, documentó la Guerra civil española junto con su pareja Robert Capa.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Postanowienie

Jestem osobą już dojrzałą,
lecz nie zna mnie nikt.
Przyjaciele stworzyli sobie fałszywy obraz mnie.
Nie jestem łagodna.
Oszacowałam wagę łagodności w szponach mych orła i dobrze ją znam.
Och, orle! Co za słodycz zawiera się w locie skrzydeł twych!
Zamilkniesz jak wszystko?
Może pisać chcesz? Więcej nie napiszesz już.
Każdy wiersz będzie rozszarpywaniem wiersza,
nie wierszem lecz szponów śladem.

Fotograma de Nadie quiere la noche de Isabel Coixet

Transl. David McDuff

Resolve

I am a very mature person,
but no one knows me.
My friends have a false picture of me.
I am not tame.
I have weighed tameness in my eagle’s claws and know it well.
O eagle, what sweetness in the flight of your wings.
Will you be silent like everything else?
Will you write poetry perhaps? You shall write no more poetry.
Every poem shall be the tearing up of a poem,
not a poem but clawmarks.