Tadeusz Różewicz

1921-2014, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Różewicz. El poeta que quería habitar un cuadro*

Różewicz no quería matricularse en Filología Polaca porque temía la rutina de los estudios. Prefería seguir siendo independiente. De ahí que eligiera Historia del Arte, un campo que le intrigaba, sobre el que ambos sabíamos poco en aquel momento porque no habíamos visto demasiado en nuestra vida; cinco años se los había tragado la guerra. Y como en Historia del Arte, en Cracovia, Tadeusz encontró a gente que se interesaba por el arte contemporáneo, empezaron los contactos con la joven comunidad de artistas modernos, nacieron las amistades, y entró en aquel entorno como uno más.

En una conversación con Kazimierz Braun, Różewicz se describe a sí mismo como un «turista estético» cuya obra se nutre de imágenes (y esto incluye tanto las obras maestras de la pintura depositadas en los museos europeos, como también elementos, al parecer, insignificantes o susceptibles de pasar desapercibidos de la iconosfera contemporánea). «Una serie de equivalentes poéticos de imágenes percibidas», como sostiene convincentemente Robert Cieslak, «es para Różewicz un método de construcción de su propia estética […] un método totalmente supeditado a los principios del funcionamiento de las referencias intertextuales». Tanto más importante que «en las imágenes Tadeusz Różewicz ve la salvación. La voluntad de poder del poeta se revela en el sentido de la vista […] Mirar e interpretar lo que se ve son la fuente de la poesía, son un ‘juego con las posibilidades’ que implica asimismo un juego con la estética». Esta actitud queda confirmada con las palabras del poeta cuando declara que su ideal de contacto con el arte (pero no sólo) es:

Estar sentado durante horas no en un banco frente a un cuadro, sino habitar en el interior de la pintura…. Durante estas peregrinaciones mías por los museos. Desde el Uffizi, pasando por el Prado, el Kunsthistorisches Museum, la Alte Pinakothek, el Louvre, todos los grandes museos europeos…. mundiales… Todo ello influyó en mi taller poético. [Tengo una caja de técnico-mecánico con la que recorro estos museos. Durante horas miro a los futuristas o a los cubistas…. Hasta el arte minimalista, el arte conceptual, el arte pop, el op art…. No eran los placeres de un turista. Eran «mis universidades». Lo que no me dieron mis estudios en la Universidad Jaguelónica , […] me lo dieron estos museos y estos cuadros…

Los componentes de la iconosfera asimilados, analizados, discutidos y reelaborados por Różewicz en sus textos adquieren un significado rotundo. Como él mismo admitió, «no soy yo quien filosofa en ellos, sino las imágenes que contienen. Estos poemas filosofan, yo estoy oculto tras ellos. […] La poesía filosofa -y esto es lo fundamental- de manera distinta a como lo hace la filosofía». Dicho de otro modo, en la obra de Różewicz la imagen es una de las herramientas clave de construcción, tanto en el plano formal como en el semántico. No se trata, como cabe suponer, de una estrategia aislada. La especificidad del texto de Różewicz reside en algo muy distinto, concretamente en una especie de dialéctica de la imaginería. Su poesía -como él mismo admite explícitamente- se basa en la imagen y al mismo tiempo quiere trascender esa imagen, combatirla. Por tanto, se puede tener la impresión de que se vuelve en contra de ella misma. Este mecanismo es inherente a muchas de las transformaciones del arte del siglo XX. Różewicz es perfectamente consciente de esta paradoja.

A menudo caigo en la tentación de hacerme daño a mí mismo como poeta, aislándome de todo lo que otorga a una obra poética su belleza y su luz, su encanto. En apariencia, se diría que la poesía se ha vuelto contra sí misma. No sé si es posible que la poesía prescinda de la imagen […] pero yo sigo intentándolo una y otra vez y atacando a la imagen por todos lados, queriendo eliminarla como elemento decorativo, superfluo. A mi entender, la lírica contemporánea debe ser el resultado de un choque entre el sentimiento y el fenómeno, el sentimiento y la cosa.

Fotograma de Elogio del amor de J.-L. Godard

Różewicz. Poeta, który chciał zamieszkać w obrazie*

Różewicz nie chciał się zapisać na polonistykę, bo bał się tego rutynowego trybu studiowania. Wolał zachować samodzielność. Stąd wybór historii sztuki, intrygującej go dziedziny, o której obaj niewiele wtedy wiedzieliśmy, bo niewiele w życiu zdążyliśmy zobaczyć; pięć lat życia zjadła nam wojna. A ponieważ na krakowskiej historii sztuki Tadeusz znalazł ludzi, którzy się interesowali sztuką współczesną, więc zaczęły się kontakty ze środowiskiem młodej plastyki, narodziły się przyjaźnie, wszedł w to środowisko jak swój człowiek[1].

W rozmowie z Kazimierzem Braunem Różewicz określa siebie mianem „turysty estetycznego[2]”, którego twórczość karmi się obrazami (i chodzi tu zarówno o najsłynniejsze arcydzieła malarskie zdeponowane w europejskich muzeach, jak i o całkiem, wydawałoby się, nieistotne czy łatwo pomijane elementy współczesnej ikonosfery). „Seria poetyckich ekwiwalentów postrzeganych obrazów – jak przekonująco dowodzi Robert Cieślak – to dla Różewicza metoda budowania własnej estetyki […] metoda w całości uzależniona od zasad funkcjonowania nawiązań intertekstualnych”[3]. Jest ona tym istotniejsza, że „w obrazach Tadeusz Różewicz widzi ocalenie. W zmyśle wzroku ujawnia się wola mocy poety […] Patrzenie i interpretacja tego, co widziane, są źródłem poezji, są «grą z możliwościami» implikującą grę z estetyką”[4]. Postawa ta znajduje potwierdzenie w słowach poety, gdy przekonuje on, że jego ideałem kontaktu ze sztuką (ale nie tylko) jest:

Siedzenie godzinami nie na ławce przed obrazem, ale zamieszkanie we wnętrzu obrazu… W trakcie tych pielgrzymek moich po muzeach. Od Uffizich, poprzez Prado, Kunsthistorisches Museum, Alte Pinakothek, Luwr, wszystkie większe muzea europejskie… światowe… To wpływało na mój warsztat. […] Mam taką skrzynkę technika–mechanika, z którą chodzę po tych muzeach. To gapienie się godzinami na futurystów czy kubistów… Aż do minimal art, sztuki konceptualnej, pop–art, op–art… To nie były przyjemności turysty. To były „moje uniwersytety”. To, czego mi nie dały studia na UJ–cie, […] to dały mi te muzea i te obrazy[5].

Przyswajane, analizowane, dyskutowane i przepracowywane przez Różewicza w jego tekstach składniki ikonosfery zyskują donośne znaczenie. Jak przyznał „nie ja filozofuję w nich, ale obrazy w nich zawarte. Te poematy filozofują, ja jestem za tym ukryty. […] Poezja filozofuje – i to jest podstawowa rzecz – inaczej, niż filozofuje filozofia”[6]. Mówiąc inaczej, w twórczości Różewicza obraz stanowi jedno z kluczowych narzędzi konstrukcyjnych, zarówno w warstwie formalnej, jak i semantycznej. Nie jest to, jak łatwo się można domyślać, strategia odosobniona. Specyfika Różewiczowskiego tekstu polega na czymś zgoła innym, a mianowicie na swego rodzaju dialektyce obrazowości. Otóż jego poezja – co sam explicite przyznaje – opiera się na obrazie i równocześnie pragnie ów obraz przekroczyć, zwalczyć[7]. Odnieść więc można wrażenie, że zwraca się w ten sposób przeciw samej sobie. Mechanizm ten właściwy jest również dla wielu spośród przemian XX wiecznej sztuki[8]. Różewicz doskonale zdaje sobie sprawę z zaistniałego paradoksu.

Jestem często wodzony na pokuszenie, aby wyrządzić sobie jako poecie krzywdę przez odcięcie się od tego wszystkiego, co daje utworowi poetyckiemu urodę i światło, piękno. Pozornie wygląda to tak, że poezja zwróciła się przeciwko sobie samej. Nie wiem, czy możliwe jest, aby poezja zrezygnowała z obrazu […] ale ciągle ponawiam próby i atakuję obraz ze wszystkich stron, pragnąc go usunąć jako element dekoracyjny, zbędny. W moim rozumieniu liryka współczesna byłaby wynikiem zderzenia uczucia i zjawiska, uczucia i rzeczy[9].

[1] M. Porębski, Rok 2002. Komu potrzebna jest sztuka (trzy rozmowy z Tomaszem Fiałkowskim), w: tenże, Krytycy i sztuka, Kraków 2004, s. 218.
[2] K. Braun, T. Różewicz, Języki teatru, Wrocław 1989, s. 118.
[3] R. Cieślak, Oko poety. Poezja Tadeusza Różewicza wobec sztuk wizualnych, Gdańsk 1999, s. 74.
[4] Tamże, strona tytułowa.
[5] K. Braun, T. Różewicz, dz. cyt., s. 119.
[6] Wbrew sobie. Rozmowy z Tadeuszem Różewiczem, oprac. J. Stolarczyk, Wrocław2011, s. 189.
[7] „Moja poezja opiera się więc na zasadniczym elemencie, na metaforze, na obrazie. Sprawa jednak się komplikuje i widzę w całej twórczości zmaganie się z obrazem. Jest to ciągłe dążenie do odrzucenia obrazu-metafory” [T. Różewicz, Proza III, Wrocław 2005, s. 151].
[8] Zob. A. Książek, Sztuka przeciw sztuce. Z teorii awangardy XX wieku, Warszawa 2001.
[9] T. Różewicz, Utwory Zebrane. Proza III, Wrocław 2005, s. 152.

*Fragment artykułu Karola Hryniewicza

Tadeusz Różewicz

1921-2014, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Nada

de noche
la palabra nada
crece se extiende
violentamente

de día
pierde su
voracidad

se desliza en la vida
como un cuchillo en la carne

Fotografía de Rebecca Cairns

Nic

w nocy
słowo nic
rozrasta się krzewi
gwałtownie

w dzień
traci swą
żarłoczność

wślizguje się w życie
jak nóż w mięso

Tadeusz Różewicz

1921-2014, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Espina

no creo
no creo desde que me despierto
hasta que caigo dormido

no creo desde una orilla hasta la otra
de mi vida
no creo tan abiertamente
ni con la misma profundidad
con la que creía
mi madre

no creo
comiendo pan
bebiendo agua
amando un cuerpo

no creo estando
entre sus templos
sacerdotes signos

no creo estando en una calle de la ciudad
en el campo bajo la lluvia
en el aire
en el oro de la anunciación

leo sus parábolas
rectas como una espiga de trigo
y pienso en un dios
que no se reía

pienso en un pequeño
dios sangrando
en los blancos
pañuelos de la infancia

en una espina que desgarra
nuestros ojos bocas
ahora
y en la hora de la muerte

Imágenes propias: Povedilla y dibujos hechos por los niños en el campo de Auschwitz

Cierń

nie wierzę
nie wierzę od przebudzenia
do zaśnięcia

nie wierzę od brzegu do brzegu
mojego życia
nie wierzę tak otwarcie
głęboko
jak głęboko wierzyła
moja matka

nie wierzę
jedząc chleb
pijąc wodę
kochając ciało

nie wierzę
w jego świątyniach
kapłanach znakach

nie wierzę na ulicy miasta
w polu w deszczu
powietrzu
złocie zwiastowania

czytam jego przypowieści
proste jak kłos pszenicy
i myślę o bogu
który się nie śmiał

myślę o małym
bogu krwawiącym
w białych
chustach dzieciństwa

o cierniu który rozdziera
nasze oczy usta
teraz
i w godzinie śmierci

Transl. Joanna Trzeciak

Thorn

I don’t believe
I don’t believe from the moment I rise
till the moment I fall asleep

I don’t believe from one shore
of my life to the other
I don’t believe
as openly
as deeply
as my mother did believe

I don’t believe
eating bread
drinking water
making love

I don’t believe
inside his shrines

I don’t believe on a city street
in a field in rain
in the open air
in the gold of annunciation

I read his parables
simple as a shock of wheat
and I think of a god
who did not laugh

I think of a small
god bleeding
in the white
shrouds of childhood

about a thorn which tears
our eyes lips
now
and at the hour of our death

Ingeborg Bachmann

1926-1973, Austria

Trad. Concha García y Cecilia Dreymüller

aria I

Allí donde nos volvemos, en la tormenta de las rosas,
está la noche iluminada de zarzas, y el trueno
del follaje, tan silencioso entre los arbustos,
nos sigue ahora de cerca.

Donde sea que se extinga lo que inflaman las rosas,
nos arrastra la lluvia al río. ¡Oh, noche más lejana!
Pero una hoja, que nos alcanzó, flota sobre las olas
y nos sigue hasta la desembocadura.

Ciclo de pinturas La tormenta de las rosas de Anselm Kiefer (1945 -, Alemnaia)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Aria I

Gdziekolwiek zwrócimy się w burzy róż,
noc jest rozświetlona przez kolce, a grzmot
liści, gdzie przedtem krzew cichy rósł,
depcze nam po piętach.

Gdziekolwiek gasimy to, co rozpalają róże,
deszcz zmywa nas do rzeki. O odległa nocy!
Lecz na falach napotkany liść dryfuje
z nami aż do ujścia rzeki.

Aria fue escrita por Bachmann para el compositor Hans Werner Henze

Transl. Paul Weinfield

aria i

Wherever we turn in this tempest of roses,
thorns brighten the night, and the thunder
of leaves that once lay quiet in the bushes,
now follows at our heels.

Wherever what the roses have lit is extinguished,
the rain carries us to the river.  O distant night!
But a leaf that touched us now floats upon the waves,
trailing us down to the mouth of the sea.

aria I

Wohin wir uns wenden im Gewitter der Rosen,
ist die Nacht von Dornen erhellt, und der Donner
des Laubs, das so leise war in den Büschen,
folgt uns jetzt auf dem Fuß.

Wo immer gelöscht wird, was die Rosen entzünden,
schwemmt Regen uns in den Fluß. O fernere Nacht!
Doch ein Blatt, das uns traf, treibt auf den Wellen
bis zur Mündung uns nach.

Tadeusz Różewicz

1921-2014, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Asesinado

Asesinado
con una tabla de madera
en un basurero Pier Paolo
intenta levantarse de entre los muertos
se arrastra

encerrados entre las manos lleva
genitales humanos sangriento
como un polluelo
en el nido
delante del trono del Señor

y esta tierra azul
extremadamente bella
esta herida en el universo
este forúnculo en el seno
de la vía láctea
escupe sangre y esperma

fuiste tú Pier Paolo
quien dijo
“Un hombre sabe ver de lejos a un hombre
matando a otro hombre.
Es testigo de su actuación,
se distancia de ella…”

un hombre
vio de lejos
a otro hombre
matándote a ti
La Terra vista dalla Luna
il porcile
un mocoso imberbe
giovane di primo pelo
aprendiz de panadero con ardientes ojos
de Fornarina
apretó las nalgas
el recto del paraíso

demasiado joven para la soga
para la pena de muerte un amorino
consumidor de la mierda del mundo
uno de los héroes
de Saló o los 120 días de Sodoma

creado a la imagen
y semejanza de Dios
Pier Paolo espera
el día del juicio final

Mural de Ernest Pignon

Zakatrupiony

Zakatrupiony
deską
na śmietniku Pier Paolo
próbuje z martwych wstać
czołga się

w stulonych dłoniach niesie
ludzkie krwawe
przyrodzenie jak pisklę
w gnieździe
przed tron Pana

i ziemia ta niebieska
nieziemsko piękna
we wszechświecie rana
karbunkuł w łonie
drogi mlecznej
pluje krwią i spermą

to ty Pier Paolo
powiedziałeś
«Człowiek widzi z daleka człowieka,
który zabija innego człowieka.
Jest świadkiem działania,
dystansuje się odeń…»

jakiś człowiek
widział z daleka
innego człowieka
który zabijał ciebie
La Terra vista dalla Luna
il porcile
ledwie opierzony
żółtodziób
giovane di primo pelo
piekarczyk z palącymi oczami
Fornariny
zwarł pośladki
odbytnicę raju

niedorosły jeszcze do powroza
do wyroku śmierci amorino
spożywający gówno świata
jeden z bohaterów
Salo czyli 120 dni Sodomy

stworzony na obraz
i podobieństwo Boga
Pier Paolo czeka
na sąd ostateczny

Tadeusz Różewicz

1921-2014, Polonia

Recomiendo leer también este poema de Emily Dickinson

Trad. Fernando Presa

Boceto para un erótico contemporáneo

Pero lo mejor es describir
lo blanco por medio de lo gris
un pájaro por medio de una piedra
los girasoles
en diciembre

los antiguos eróticos
solían ser descripciones del cuerpo
describían esto y aquello
por ejemplo las pestañas

pero el rojo
se debe describir por medio del gris
el sol por la lluvia
las amapolas en noviembre
la boca por la noche

la descripción más plástica
del pan
es la descripción del hambre
hay en él
un húmedo y poroso centro
un cálido interior
girasoles en la noche
el pecho el vientre los muslos de Cibeles

la descripción del agua
manantial
transparente
es la descripción de la sed
de la ceniza
del desierto
provoca
un espejismo
las nubes y los árboles entran
en el espejo

la carencia el hambre
la ausencia
del cuerpo
es la descripción del amor
es el erótico contemporáneo

Fotograma de Un perro andaluz; Josef Sudek; Saul Leiter; foto propia

Szkic do erotyku współczesnego

A prze­cież biel
naj­le­piej opi­sać sza­ro­ścią
pta­ka ka­mie­niem
sło­necz­ni­ki
w grud­niu

daw­ne ero­ty­ki
by­wa­ły opi­sa­mi cia­ła
opi­sy­twa­ły to i owo
na przy­kład rzę­sy

a prze­cież czer­wień
po­win­no opi­sy­wać się
sza­ro­ścią słoń­ce desz­czem
maki w li­sto­pa­dzie
usta nocą

naj­pla­stycz­niej­szym
opi­sem chle­ba
jest opis gło­du
jest w nim
wil­got­ny po­ro­wa­ty ośro­dek
cie­płe wnę­trze
sło­necz­ni­ki w nocy
pier­si brzuch uda Ky­be­le

źró­dla­nym
prze­zro­czy­stym opi­sem
wody
jest opis pra­gnie­nia
po­pio­łu
pu­sty­ni
wy­wo­łu­je
fa­ta­mor­ga­nę
ob­ło­ki i drze­wa wcho­dzą
w lu­stro

brak głód
nie­obec­ność
cia­ła
jest opi­sem mi­ło­ści
jest ero­ty­kiem współ­cze­snym

Transl. M. J. Krynsky and R. A. Maguire

Draft of a modern love poem

And yet white
is best described by gray
bird by stone
sunflowers
in December
 
love poems of old
were descriptions of the flesh
described this and that
for instance eyelashes
 
and yet red
should be described
by gray the sun by rain
poppies in November
lips by night
 
the most tangible
description of bread
is a description of hunger
in it is
the damp porous core
the warm interior
sunflowers at night
the breasts belly thighs of Cybele
 
a spring-clear
transparent description
of water
is a description of thirst
ashes
desert
it produces a mirage
clouds and trees move into
the mirror
 
Lack hunger
absence
of flesh
is a description of love
is a modern love poem

William Carlos Williams

1883-1963, EE.UU.

Trad. Juan Antonio Montiel

La flor amarilla

Si debo hablar, ¿qué diré?
                ¿Qué he encontrado cura
                               para los enfermos?
No hallé ninguna
                cura,
                               más que esta flor torcida:
con solo
                mirarla
                               los hombres sanan.
Es a esta flor
                a la que todos cantan
                               secretamente
sus himnos. ¡Esta es aquella
                sagrada
                                flor!

Y ¿cómo es posible?
                ¿Una flor retorcida
                               y oscura? Es una
flor de mostaza,
                y aun menos:
                               apenas un ramillete
sobre el tallo deforme
                y de hojas carnosas,
                               detrás del vidrio,
en este tiempo helado.

Una flor desgarbada
                e impropia
                               del clima;
¿cómo es que ha
                conseguido tenerme
                               aquí, boquiabierto
inmóvil frente a esta ventana,
                en medio del frío,
                               sin más
voluntad, sin ojos
                para que no sean
                               sus torcidos
pétalos amarillos?

Que esta apariencia
                aunque extraña
                               para mí
es común está claro:
                existen flores como esta,
                               con hojas así, que crecen
en sus climas
                originarios.

Y entonces, ¿por qué la tortura
                y la fuga a través
                               de la flor? Es como si
Miguel Ángel
                hubiese tomado de ella   
el tema de sus Esclavos
—y quizás así fue.
                Y ¿no hizo él
                               florecer el mármol?
Estoy triste
                como lo estaba él
                               a su manera heroica.
Pero además
                tengo ojos
                               para ver  
y si bien presienten mi ruina
                y la de todo
                               lo que amo, descubren
también
                en mis ojos
                               y mis labios
y mi lengua el poder
                para liberarme
                               y para hablar de ello, igual
que Miguel Ángel, en sus manos,
                notó un poder similar
                               si bien mayor.

En suma, he ahí los
                torturados cuerpos
                               de
los esclavos y
                el torturado cuerpo
                               de mi flor
que no es siquiera una flor de mostaza
                sino apenas una flor irreconocible
                               y extraña
que yo he de naturalizar
                y aclimatar
                               y hacer mía. 

 Yellow Flower

What shall I say, because talk I must?
      That I have found a cure
              for the sick?
I have found no cure
      for the sick
            but this crooked flower
which only to look upon
      all men
           are cured. This
is that flower
      for which all men
          sing secretly their hymns
of praise. This
      is that sacred
          flower!

Can this be so?
      A flower so crooked
         and obscure?  It is
a mustard flower
       and not a mustard flower,
         a single spray
topping the deformed stem
        of fleshy leaves
          in this freezing weather
under glass.

An ungainly flower and
        an unnatural one,
           in this climate; what
can be the reason
        that it has picked me out
           to hold me, openmouthed,
rooted before this window
        in the cold,
            my will
drained from me
        so that I have only eyes
            for these yellow,
twisted petals      .       ?

That the sight,
        though strange to me,
            must be a common one,
is clear: there are such flowers
        with such leaves
            native to some climate
which they can call
        their own.

But why the torture
        and the escape through
            the flower? It is
as if Michelangelo
        had conceived the subject
            of his Slaves from this
-or might have done so.
        And did he not make
            the marble bloom? I
am sad
        as he was sad
            in his heroic mood.
But also
        I have eyes
            that are made to see and if
they see ruin for myself
        and all that I hold
            dear, they see
also
        through the eyes
            and through the lips
and tongue the power
        to free myself
            and speak of it, as
Michelangelo through his hands
         had the same, if greater,
            power.

Which leaves, to account for,
         the tortured bodies
            of
the slaves themselves
    and
       the tortured body of my flower
which is not a mustard flower at all
       but some unrecognized
             and unearthly flower
for me to naturalize
       and acclimate
             and choose it for my own.

Fotos propias

Tłum. Ada Trzeciakowska

Żółty kwiat

Cóż tu powiedzieć, bo powiedzieć muszę?
       Że znalazłem lekarstwo
              dla chorych?
Nie znalazłem żadnego
       lekarstwa,
              tylko ten wygięty żółty kwiat
od samego nań patrzenia
       ludzie
              zdrowieją. To
ten kwiat
       do którego ludzie
              wyśpiewują sekretnie hymny
pochwalne. To
       właśnie ten święty
              kwiat!

Jak to być może?
       Kwiat, taki wygięty i
              taki ciemny? To nawet
gorczycy kwiat
       nie do końca,
              ledwo gałązka
na zdeformowanej łodyżce
       mięsiste liście
              w tym mroźnym chłodzie
pod lodem.

Niezdarny kwiat i
       nienaturalny
              w tym klimacie; z jakiej
przyczyny schwycił mnie za serce
       i trzyma z rozwartymi ustami,
              przyrośniętego przy oknie
na chłodzie,
       bezwolnego
              zupełnie
z sercem tylko bijącym
       dla tych żółtych
              skręconych
kwiatków        .        ?

Ten widok,
       myślę, niecodzienny dla mnie,
              musi być zwyczajny,
zapewne: tyle kwiatów wokół
       i tyle liści
              w pewnych klimatach
dla nich
       macierzystych.

W takim razie czemuż
       tortura i ucieczka
              poprzez kwiat? To jakby
Michał Anioł
       czerpał z nich inspirację
              dla swych Niewolników
-być może tak było.
       Czyż nie rozkwitł marmur
              w jego dłoniach? A ja
posmutniałem
       jak on
              na swój bohaterski sposób.
Lecz poza tym
       mam oczy
              by patrzeć a jeśli
wyglądają zguby dla mnie
       i dla wszystkiego co mi
              drogie, dostrzegają
również
       w tych oczach
              w tych ustach
w tym języku siłę
       bym wyzwolić się mógł
              i mówić o tym, niczym
Michał Anioł, który w dłoniach swych
       odnalazł , o ile większą,
              siłę.

Które to liście, ostatecznie,
       są torturowanymi
              ciałami
niewolników
       jak i
              torturowane jest ciało mojego kwiatu
który to nawet nie kwiatem gorczycy do końca jest
       lecz jakimś nieznanym
              i nieziemskim kwiatem
który to ja mam zaszczepić
       i zaaklimatyzować
              i uczynić moim.      

Ingeborg Bachmann

1926-1973, Austria

Trad. Jan Pohl

La linea de la vida

Soñaba de noche

Pues soñaba esta noche
que alguien leía en mi mano que era corta
interrumpida, había un corte, y vi una
dos muertes tres muertes, todas
muertes
y por la mañana me puse el trapo mojado
en este lugar, abrí la ventana
y me dio en este lugar
me hice una infusión y me
dio también en este lugar, todo
tocaba este corte y
así lo vi despierta:

Quiero desmoronarme como vestido viejo
quebrantarme en las articulaciones
arrugarme, como se arruga la manzana, volverme pequeña decrépita y
gris como una piedra y, un día, tumbarme,
encorvada, debajo de una raíz y reírme
de todas las muertes y sin violencia, extinguirme,
de manera que, apenas perciba dónde empiezo
a acabar, y dónde acabo de pertenecer

Obras de Agostino Arrivabene

Tłum. Ada Trzeciakowska

Linia życia

Nocami śnię o niej

Tej nocy śniłam
że wyczytano z mojej dłoni, że jest krótka,
przerwana, i jest na niej skaleczenie, i ujrzałam jedną,
dwie trzy śmierci, wszystko
martwe
rano zaś przycisnęłam wilgotną szmatkę
do tego miejsca, otworzyłam okno,
i to też wiązało się z tym miejscem
zrobiłam herbatę, i to też
wiązało się z tym miejscem, wszystko
odnosiło się do tego skaleczenia i
oto co ujrzałam po przebudzeniu:

Chcę rozpaść się jak stara sukienka
stać się krucha w stawach
pomarszczyć się, pomarszczyć niczym jabłko, stać się mała
zniedołężniana szara jak kamień i, któregoś dnia, zgięta,
położyć się pod korzeniami i śmiać się
z tych wszystkich śmierci i niegwałtownie zgasnąć
tak, bym ledwie spostrzegła, gdzie zaczynam
ustawać i gdzie ustając przynależę

Transl. Peter Filkins

The Life line

Each night I dream of it.

Tonight I dream of it.
In my hand I see something, the line short,
broken off, ripped apart, and I see one,
two deaths, three deaths, everything
dead
and in the morning I press the damp cloth
on the spot. I open the window,
that also relates to the spot.
I set out the tea, that also
relates to the spot. Everything
connects to this severing, and
thus I see while awake:

I want to collapse like an old dress,
to have fragile joints,
to shrivel up, shrivel like an apple, to become
small, ancient and stone gray, and one day bend over
to lie beneath a root and laugh at
all the deaths and expire, not violently,
so that I hardly notice where I begin
to cease, where I cease, then belong.

Die Lebensliene

(…)
Ich will zerfallen wie ein altes Kleid an den Gelenken brüchig werden
schrumpfen, so schrumpft der Apfel, klein uralt und steingrau
werden und eines Tags gebückt mich
unter eine Wurzel legen und lachen
aller Tode, und nicht gewaltsam, auslöschen
so daß ich kaum merk, wo ich anfang
aufzuhören, wo ich aufhöre, anzugehören

Ryszard Krynicki

1943 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Lengua es la carne salvaje

A Zbigniew Herbert y a don Cogito

Lengua es la carne salvaje
que crece en la herida,
en la herida abierta de los labios alimentados de la verdad mentida,
lengua, es un corazón destapado, el filo desnudo,
que queda desprotegido, aquella mordaza que reprime
levantamientos de las palabras, es un animal domesticado
con los dientes humanos, lo inhumano que crece dentro de nosotros
y nos sobrepasa, una bandera roja que escupimos
junto a la sangre, lo desdoblado que rodea,
una mentira verdadera que embauca
un niño que aprendiendo la verdad, miente verídicamente.

El piano (1993) de Jane Campion

Język, to dzikie mięso

Panu Zbigniewowi Herbertowi i Panu Cogito

Język, to dzikie mięso, które rośnie w ranie,
w otwartej ranie ust, żywiących się skłamaną prawdą,
język, to obnażone serce, nagie ostrze,
które jest bezbronne, ten knebel, który dławi
powstania słów, to zwierzę oswajane
z ludzkimi zębami, to nieludzkie, co rośnie w nas
i nas przerasta, ta czerwona flaga, którą wypluwamy
razem z krwią, to rozdwojone, co otacza, to
prawdziwe kłamstwo, które mami,
to dziecko, które ucząc się prawdy, prawdziwie kłamie.

Trans. Clare Cavanagh

The Tongue Is Wild Meat

to Mr. Zbigniew Herbert and Mr. Cogito

The tongue is wild meat that grows in wounds,
in the open wounds of lips, feeding on truth helied,
the tongue is a bared heart, a naked blade,
it is defenseless, the gag that stifles
uprisings of words, it is a tamed beast
with human teeth, it is the inhuman that grows in us
and outgrows us, the red flag we spit out
with the blood, the split that engulfs us, the
true lie that seduces,
the child, who, learning truth, truly lies.

Marian Bogusz Treno (1968)

Ryszard Krynicki

1943 – , Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

… y no esconderte bajo los párpados
cuando apartas la vista de mí

Antes, sin embargo, de que cierres la puerta detrás de ti
peine lanza hacia atrás por lo menos un peine
que crezca entre nosotros un bosque
lanza por lo menos una cinta lánzala hacia atrás
que brote un río entre nosotros

prorroga la deuda de la alienación
desiste de la lanza de la puerta

Colinas de Alcaraz. Foto propia.

***

…i nie ukryć mi się pod powiekami
gdy odwracasz ode mnie spojrzenie

zanim jednak zamkniesz za sobą drzwi
grzebień rzuć przynajmniej grzebień za siebie
niech się stanie między nami las
rzuć przynajmniej wstążkę rzuć za siebie
niechaj wzejdzie rzeka między nami

przedłuż dług obcości
drzewca drzwi poniechaj

Tadeusz Różewicz

1921-2014, Polonia

Trad. Fernando Presa González

Cuento sobre las viejas feas

me gustan las viejas 
las viejas feas 
malignas
ellas: sal de la tierra
no les da asco la basura
humana
son ellas que conocen el revés 
de la medalla 
del amor 
de la fe

las viejas 
vienen y van 
mientras los dictadores 
se hacen los graciosos 
mostrando sus manos en sangre

las viejas feas madrugan
compran carne frutas pan 
lavan hacen la cocina
se quedan en las calles con brazos cruzados 
y se callan

las viejas
son inmortales

Hamlet se agita dentro de su red 
Fausto hace un juego vil y ridículo 
Raskolnikov bate con su hacha 
las viejas son 
irrebatibles 
sonríen levemente

muere el dios
las viejas se levantan sin hacerle caso 
cada día
compran pan vino pescado
se muere la civilización
las viejas se levantan junto con el sol
abren las ventanas

tiran la basura
se muere el hombre
las viejas
lavan al difunto
entierran a sus muertos
siembran flores
sobre sus tumbas

me gustan las viejas 
las viejas feas 
malignas

creen en la vida eterna 
ellas: sal de la tierra 
corteza del árbol
ojos de humildes bestias

cobardía y heroísmo
grandeza y mezquindad
a todo le dan una dimensión
conforme a las exigencias del día 
de su día cotidiano

sus hijos descubren América 
perecen en las Termópilas 
crucificados se desangran 
conquistan el Cosmos

las viejas salen a las calles 
junto con el sol compran leche 
pan carne todavía falta pimienta 
para el guiso
las viejas abren las ventanas

sólo los tontos se ríen
de las viejas
de las viejas feas
malignas

porque ellas son mujeres 
hermosas
las buenas viejas hermosas

como huevos
secretos sin misterio
bolas rodando incansablemente

las viejas son
momias
como de gatos sagrados

pequeñas 
todas arrugadas 
y cada día más secas 
manantiales frutas 
o gordas
budas ensimismadas

cuando mueren 
se les escapa
una pobre lágrima juntándose 
con una sonrisa feliz 
de jovenzuela

Foto de Tony Luciani de su madre de 93 años que sufre demencia

Opowiadanie o starych kobietach

Lubię stare kobiety
brzydkie kobiety
złe kobiety

są solą ziemi

nie brzydzą się
ludzkimi odpadkami
znają odwrotną stronę
medalu
miłości
wiary

przychodzą i odchodzą
dyktatorzy błaznują
mają ręce splamione
krwią ludzkich istot

stare kobiety wstają o świcie
kupują mięso owoce chleb
sprzątają gotują
stoją na ulicy z założonymi
rękami
milczą

stare kobiety
są nieśmiertelne

Hamlet miota się w sieci
Faust gra rolę nikczemną i śmieszną
Raskolnikow uderza siekierą
stare kobiety są
niezniszczalne
uśmiechają się pobłażliwie

umiera bóg
stare kobiety wstają jak co dzień
o świcie kupują chleb wino rybę

umiera cywilizacja
stare kobiety wstają o świcie
otwierają okna
usuwają nieczystości

umiera człowiek
stare kobiety
myją zwłoki
grzebią umarłych
sadzą kwiaty
na grobach

lubię stare kobiety
brzydkie kobiety
złe kobiety

wierzą w życie wieczne
są solą ziemi
korą drzewa
są pokornymi oczami zwierząt

tchórzostwo i bohaterstwo
wielkość i małość
widzą w wymiarach właściwych
zbliżonych do wymagań
 dnia powszedniego

 ich synowie odkrywają Amerykę
 giną pod Termopilami
 umierają na krzyżach
 zdobywają kosmos

 stare kobiety wychodzą o świcie
 do miasta kupują mleko chleb
 mięso przyprawiają zupę
 otwierają okna

 tylko głupcy śmieją się
 ze starych kobiet
 brzydkich kobiet
 złych kobiet

 bo to są piękne kobiety
 dobre kobiety
 stare kobiety
 są jajem
 są tajemnicą bez tajemnicy
 są kulą która się toczy

 stare kobiety
 są mumiami
 świętych kotów

 są małymi
 wysychającymi źródłami
 pomarszczonymi owocami
 albo tłustymi
 owalnymi buddami

 kiedy umierają
 z oka wypływa
 łza
 i łączy się
 na ustach z uśmiechem
 młodej dziewczyny

Tadeusz Różewicz

1921-2014, Polonia

Trad. Fernando Presa González

En medio de la vida

Después del fin del mundo
tras la muerte
me encontré en medio de la vida
que me creaba
construía la vida
la gente los animales los paisajes

decía esto es una mesa
esto es una mesa
en la mesa está el pan un cuchillo
el cuchillo sirve para cortar el pan
con el pan se alimentan las personas

hay que amar al hombre
de noche y de día aprendía
que hay que amar
al hombre respondía

decía esto es una ventana
esto es una ventana
al otro lado de la ventana hay un jardín
en el jardín veo un pequeño manzano
el pequeño manzano florece
caen las nubes
comienzan a formarse las frutas
maduran
mi padre coge una manzana
ese hombre que arranca una manzana
es mi padre

me senté en el umbral de casa
esa viejecita
que arrastra con una soga una cabra
es más necesaria y valiosa
que las siete maravillas del mundo
quien piensa y siente
que ella es innecesaria
es un genocida

esto es un hombre
esto es un árbol esto es pan

las personas se alimentan para vivir
me repetía
la vida humana es importante
la vida humana tiene un gran peso
la vida humana tiene gran valor
su valor sobrepasa el de todas las cosas
que creó el hombre
el hombre es un gran tesoro
repetía obstinado

decía esto es agua
acariciaba con la mano las olas
y conversaba con un río
oh agua decía
oh agua buena
soy yo

el hombre hablaba al agua
hablaba a la luna
a las flores a la lluvia
hablaba a la tierra
a los pájaros
al cielo

callaba el cielo
callaba la tierra
cuando escuchaba una voz
proveniente
de la tierra del agua y del cielo
era la voz de otro hombre

Fotografías de Josef Sudek

W środku życia

Po końcu świata 
po śmierci 
znalazłem się w środku życia 
stwarzałem siebie 
budowałem życie 
ludzi zwierzęta krajobrazy 

to jest stół mówiłem 
to jest stół 
na stole leży chleb nóż 
nóż służy do krajania chleba 
chlebem karmią się ludzie 

człowieka trzeba kochać 
uczyłem się w nocy w dzień 
co trzeba kochać 
odpowiadałem człowieka 

to jest okno mówiłem 
to jest okno 
za oknem jest ogród 
w ogrodzie widzę jabłonkę 
jabłonka kwitnie 
kwiaty opadają 
zawiązują się owoce 
dojrzewają 
mój ojciec zrywa jabłko 
ten człowiek który zrywa jabłko 
to mój ojciec 

siedziałem na progu domu 
ta staruszka która 
ciągnie na powrozie kozę 
jest potrzebniejsza 
i cenniejsza 
niż siedem cudów świata 
kto myśli i czuje 
że ona jest niepotrzebna 
ten jest ludobójcą 

to jest człowiek 
to jest drzewo to jest chleb 

ludzie karmią się aby żyć 
powtarzałem sobie 
życie ludzkie jest ważne 
życie ludzkie ma wielką wagę 
wartość życia 
przewyższa wartość wszystkich przedmiotów 
które stworzył człowiek 
człowiek jest skarbem 
powtarzałem uparcie 

to jest woda mówiłem 
gładziłem ręką fale 
i rozmawiałem z rzeką 
wodo mówiłem 
dobra wodo 
to ja jestem 

człowiek mówił do wody 
mówił do księżyca 
do kwiatów deszczu 
mówił do ziemi 
do ptaków 
do nieba 

milczało niebo 
milczała ziemia 
jeśli usłyszał głos 
który płynął 
z ziemi wody i nieba 
to był głos drugiego człowieka 

Ingeborg Bachmann

1926-1973, Austria

Hermandad

Trad. Concha García y Cecilia Dreymüller

Todo es abrir heridas,
y nadie perdonó a nadie.
Herido como tú e hiriendo,
hacia ti encaminado vivía yo.

El puro, el espiritual contacto,
por cada tacto incrementado,
lo experimentamos envejeciendo,
al más frío silencio retirados.

Obras de Aleksandra Waliszewska

Tłum. Ada Trzeciakowska

Braterstwo

Wszystko jest zadawaniem ran,
nikt nikomu nie wybaczył.
Zraniona jak ty i raniąca,
żyłam do ciebie.

Czystej, duchowej więzi,
każdym zetknięciem powiększonej,
doświadczamy starzejąc się ,
w najzimniejszą z cisz obróceni.

Trad. Johannes Beilharz

Brotherhood

Each and every thing cuts wounds,
and neither of us has forgiven the other.
Hurting like you and hurtful,
I lived towards you.

Every touch augments
the pure, the spiritual touch;
we experience it as we age,
turned into coldest silence.

Los soñados (docuficción) recreación de la correspondencia entre Ingeborg y Paul Celan, película de Ruth Beckermann (2016)