Ana Blandiana

1942 – , Rumanía

Trad. Ada Trzeciakowska

Claro de muerte

Mueren los insectos en el aire
Sonriendo,
Caen, segados suavemente, sin dolor,
Caen sobre los hombros y los cabellos,
La luz
Los envuelve en una mortaja,
Como hermanos, a todos.
E insta a las abejas a entrar en las colmenas,
A los osos dormir
Y a las hojas a caer.
Luz que ilumina hacia la muerte,
Luz santa, luz de lágrimas,
Suavidad que desborda la palabra,
Luz blanda, luz buena
Que descubre en la eternidad el resplandor.
Parecido al claro de luna,
Un claro en sueños con sabor a heno
De alas rotas de mariposas,
Hojas secas de un libro,
Silencio que fluye
Antes de nacer,
Silencio de luz,
Claro de muerte.

Collage propio a partir de las imágenes de Tamara Dean y Sandra Bartocha

Tłum. Ada Trzeciakowska

Poświata śmierci

Owady obumierają w powietrzu
Uśmiechając się,
Opadają łagodnie, bezboleśnie ścięte,
Opadają na włosy, na ramiona
Światło,
Otula je całunem,
Po bratersku, wszystkie.
I nawołuje pszczoły do ula,
I niedźwiedzie nakłania do snu,
A liście ściąga na ziemię
Światło jaśniejące ku śmierci
Święte światło, pełne łez,
Łagodność wylewająca się ze słów,
Miękkie światło, dobre światło,
w wieczności odkrywa blask.
Na podobieństwo księżycowej poświaty,
Polany ze snów o smaku siana
Ze strzępków motylich skrzydeł,
Zasuszonych kart ksiąg,
Cisza sprzed narodzin
Płynąca,
Świetlista cisza,
Poświata śmierci.

Clar de moarte

Mor gâze-n aer
Surâzând,
Cad lin, fără durere secerate,
Ne cad pe umeri şi în păr,
Lumina
Le înfăşoară în giulgiu,
Frăţeşte, pe toate.
Şi face semn albinelor să intre-n stupi,
Şi urşilor s-adoarmă,
Şi frunzelor să cadă.
Lumină luminând spre moarte,
 Lumină sfântă, înlăcrimată,
Blândețe nencăpută în cuvânt,
Lumină moale, lumină bună,
Descoperind în veşnicie clar
Asemeni clarului de lună,
Poiană-n somn cu gust de fân
Din rupte-aripi de flutur,
Uscate foi de carte,
Tăcere dinainte de naştere
Curgând,
Tacere luminată,
Clar de moarte.

Ana Blandiana

1942 – , Rumanía

Trad. Ada Trzeciakowska

tengo el derecho

¿TENGO derecho,
Acaso, a cerrar
La cadena
Empezada
Desde la creación del mundo
O quizá mucho antes,
Desde el dios-ameba
Roto en dos,
Alumbrado por los peces, alzado en vuelo por las aves
Para llegar a mis antepasados?
¿Tengo el derecho a decir de repente
No
A la larga cadena de sufrimientos por la que
Me han matado padre tras padre
Hasta mí?
¿Puedo volver a la muerte a través de ellos
Y decirles
Que no he dejado a nadie en mi lugar?
Oh, sí,
Cómo podría agradecer
De otro modo
La serenidad que me espera
Sino ofreciéndoles la serenidad última,
Sino diciéndoles: Se ha acabado,
Padres y los que veláis por mí,
Nada os atará
A la vida

Imágenes de ALBARRAN CABRERA (Anna Cabrera & Ángel Albarrán)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Mam prawo

Czy mam prawo
Zamknąć
Łańcuch
Rozpoczęty
Od stworzenia świata,
A może dużo wcześniej,
Od boga-ameby
Pękniętego na dwoje,
narodzonego przez ryby, uniesionego przez ptaki
By dotrzeć do moich przodków?
Czy mam prawo powiedzieć nagle
Nie
długiemu łańcuchowi cierpienia przez który
Zabijano mnie z rodzica na rodzica
Aż do mnie?
Czy poprzez nich mogę powrócić do śmierci
I powiedzieć im
Że nie pozostawiam nikogo na swoim miejscu?
Och, tak,
Jak mógłbym podziękować im
W inny sposób
Za czekający mnie spokój
Niż przynosząc im ostateczne ukojenie.
Niż mówiąc im, że to koniec
Ojcowie moi i czuwający nade mną
Nic was już nie uwiąże
Do życia

AM DREPTUL

AM dreptul
Oare să închei
Şirul
Pornit
De la facerea lumii,
Sau poate mult mai dinainte,
Din dumnezeul-amoeba
Rupt in două,
Lucit prin peşti, zburat prin păsări
Ca să ajungă la strabunii mei?
Am dreptul să răspund deodată
Nu
Lungului şir de suferinţi prin care
Am fost ucisă din părinte în părinte
Până la mine?
Pot să mă-ntorc în moarte printre ei
Şi să le spun
Că n-am lăsat în locul meu pe nimeni?
O, da,
Cum as putea să mulțumesc
Ḯn alt fel
Pentru liniştea care mă aşteaptă.
Decât ducându-le definitiva linişte.
Decât spunându-le: s-a terminat,
Părinţi şi veghetori ai mei
Nimic nu va mai leagă
De viata

Blanca Varela

1926-2009, Perú

MÁSCARA DE ALGÚN DIOS

Frente a mí ese rostro lunar.
Nariz de plata, pájaros en la frente.
 
¿Pájaros en la frente?
 
Y luego hay rojo
y todo lo que la tierra olvida.
Humedad con poderes de fuego
floreciendo tras las negras pestañas.
Un rostro en la pared.
Detrás del muro, más allá de toda voluntad,
más lejos todavía que mirar y callar:
¿qué?
 
¿Siempre hay algo que romper, abolir o temer?
¿Y al otro lado? ¿Al revés?
 
Vuela la mano, nace la línea,
vibrante destino, negro destino.
Por un instante la melodía es clara,
parece eterna la tarde,
purísima la sombra del cielo.
 
Vuelvo otra vez. Pregunto.
Tal vez ese silencio dice algo,
es una inmensa letra que nos nombra y contiene
en su aire profundo.
Tal vez la muerte detrás de esa sonrisa
sea amor, un gigantesco amor
en cuyo centro ardemos.
 
Tal vez el otro lado existe
y es también la mirada
y todo esto es lo otro
y aquello esto
y somos una forma que cambia con la luz
hasta ser sólo luz, sólo sombra.

Máscara del dios Inti

Tłum. Ada Trzeciakowska

MASKA JAKIEGOŚ BOGA

Na wprost mnie lunarna twarz.
Srebrzysty nos, na czole ptaki.
 
Na czole ptaki?
 
A potem czerwień
i wszystko, o czym zapomina ziemia.
Wilgoć z potęgą ognia
kwitnąca za czarnymi rzęsami.
Twarz na ścianie.
Za murem, poza wszelką wolą,
dalej jeszcze niż spojrzenie i milczenie:
co?
 
Zawsze jest coś, co trzeba przełamać, obalić, czego się lękać?
A po drugiej stronie? Na odwrót?

Ręka leci, rodzi się linia,
wibrujący los, czarny los.
Przez chwilę melodia jest wyraźna,
wieczór wydaje się wieczny,
cień nieba najczystszy.
 
Wracam raz jeszcze. Pytam.
Może ta cisza mówi coś,
jest ogromną literą, która określa nas i zawiera
w głębi swego powietrza.
Może śmierć, skryta za tym uśmiechem
to miłość, gigantyczna miłość
w sercu której płoniemy.
 
Może druga strona istnieje
i istnieje też spojrzenie
i to wszystko jest tym drugim
a tamto tym
a my jesteśmy formą zmieniająca się ze światłem
aż staniemy się światłem ledwie, ledwie cieniem.

Blanca Varela

1926-2009, Perú

es fría la luz

es fría la luz de la memoria
lo apenas entrevisto brilla con insistencia
gira buscando el casco de botella
o el charco de lluvia

tras cualquier puerta que se abre
está la luna
tan grande y plana
tan fuera de lugar
como si de un cuadro se tratara
óleo sobre el papel
endurecido por el tiempo

así cayeron en la mente
formas y colores
casualidades
azar que anuda sombras
vuelcos en la negra marmita
donde a borbotones
se cuecen gozo y espanto

crece el yeso de un cielo
mil veces lastimado
mil veces blanqueado
se borra el mundo y se vuelve a escribir
hasta el último aliento

sólo esto
eternidad aparente
mísera astilla de luz en la entraña
del animal
que apenas estuvo



Fotos propias

Tłum. Ada Trzeciakowska

Zimne jest światło

zimne jest światło pamięci
to, co ledwo dostrzegalne, lśni z uporem 
kręci się w poszukiwaniu szkła butelki
albo kałuży deszczu

za każdymi otwierającymi się drzwiami
jest księżyc
taki duży i płaski
tak nie na miejscu
jakby był olejnym
obrazem na papierze
utwardzonym przez czas

tak powpadały do umysłu
formy i kolory
przypadki
ślepy traf, który wiąże cienie
fikołek w czarnym kotle
gdzie bulgocząc
wrą błogość i groza

rośnie tynk nieba
tysiąc razy uszkodzonego
tysiąc razy pobielonego
świat wymazuje się i pisze na nowo
aż do ostatniego tchnienia

tylko to
pozorna wieczność
żałosna drzazga światła w brzuchu
zwierzęcia
które ledwie było

Blanca Varela

1926-2009, Perú

Dama de blanco

el poema es mi cuerpo
esto la poesía
la carne fatigada
el sueño el sol
atravesando desiertos
los extremos del alma se tocan
y te recuerdo Dickinson
precioso suave fantasma
errando tiempo y distancia
en la boca del otro habitas
caes al aire eres el aire
que golpea con invisible sal
mi frente
los extremos del alma se tocan
se cierran se oye girar la tierra
ese ruido sin luz
arena ciega golpeándonos
así será ojos que fueron boca
que decía manos que se abren
y se cierran vacías
distante en tu ventana
ves al viento pasar
te ves pasar el rostro en llamas
póstuma estrella de verano
y caes hecha pájaro
hecha nieve en la fuente
en la tierra en el olvido
y vuelves con falso nombre de mujer
con tu ropa de invierno
con tu blanca ropa de
invierno
enlutado

Fotos de Laura Makabresku

Maravilloso biopic de Terence Davis.

Trad. Ada Trzeciakowska

Dama w bieli

wiersz jest moim ciałem
a poezja to
zmęczone ciało
sen słońce
przemierzające pustynie
końce duszy stykają się
i pamiętam ciebie Dickinson
śliczny delikatny błędny
duchu czas i przestrzeń
zamieszkujesz na ustach innych
opadasz z powietrzem jesteś wiatrem
co smaga niewidzialną solą
czoło moje
końce duszy stykają się
zwierają się słychać obroty ziemi
ten łoskot bez światła
ślepy piach chłoszczący nas
tak stanie się oczami, które były ustami
mówiącymi dłonie, które otwierają się
i zamykają puste
daleka w twoim oknie
widzisz jak przetaczają się wichry
widzisz siebie niknącą twarz pośród płomieni
pośmiertna letnia gwiazdo
i opadasz jako ptak
jako śnieg na źródło
na ziemię w zapomnieniu
by powrócić pod przybranym kobiecym imieniem
w zimowym stroju
w twoich białych sukniach
na zimę
w żałobie

Ana Blandiana

1942 – , Rumanía

* Sugiero contrastarlo con el poema de Blanca Varela

Trad. Ada Trzeciakowska

En la caída

Primero me quito
Una tras una
Las palabras,
Soltadas con destreza,
Se aparean
Durante la caída;
Después los años,
Uno tras uno,
Con igual distancia entre ellos,
Con el conocimiento sutil de la graduación;
Me precipito luego
Arrojo como en un naufragio
Todo lo que supone un lastre,
Todo lo que me pueda arrastrar al fondo,
Recuerdos, deseos, pasiones,
Amor, al final,
Y cuando no queda nada
Para arrancar,
ninguna prenda, ni siquiera la más fina,
me quito mi piel arrugada
Y la carne entumecida sobre los huesos.
Este es el gran striptease
Que hago
Casi por mi propia voluntad.

Fotografías propias.

Tłum. Irena Harasimowicz

W upadku

Najpierw zrzucam z siebie
Jedno po drugim
Słowa;
Zręcznie upuszczane,
Kojarzą się w upadku.
Potem zrzucam lata,
W równych odstępach,
Z subtelnym wyczuciem gradacji.
Zaczynam się potem śpieszyć,
Zrzucać jak na tonącym okręcie
Wszystko, co jest balastem,
Co mnie ciągnie na dno:
Wspomnienia, tęsknoty, namiętności,
Wreszcie samą miłość.
A gdy już nic nie zostaje
Do zrzucenia,
Żadna suknia, choćby najcieńsza,
Zrzucam zmiętą skórę
I drętwe ciało okrywające kości.
Oto wielki strip-tease,
Robię go niemal
Z własnej woli.

În cădere

Întâi îmi arunc
Unul câte unul
Cuvintele,
Savant picurate,
Împerechindu-se
În cădere;
Apoi anii,
Unul câte unul,
Egal depărtați între ei,
Cu știința subtilă a gradării;
Mă precipit apoi
Și ca-ntr-un naufragiu arunc
Tot ce e lest,
Tot ce mă poate trage la fund,
Amintirile, dorințele, patimile,
Iubirile, în cele din urmă,
Și,când nu mai e nimic
De aruncat,
Nici o haină, cât de subțire,
Pielea mototolită mi-o dezbrac
Și carnea amorțită de pe oase.
Acesta e marele striptease
Pe care îl fac
Aproape de bunăvoie.

Blanca Varela

1926-2009, Perú

Strip tease

quítate el sombrero
 si lo tienes
quítate el pelo
que te abandona
quítate la piel
las tripas los ojos
 y ponte un alma
si la encuentras

Fotos de René Groebli (1927 – , Suiza)

Trad. Ada Trzeciakowska

Strip tease

zdejmij kapelusz
jeśli go masz
ściągnij włosy,
które cię opuszczają
zdejmij skórę
trzewia oczy
i załóż duszę
jeśli ją znajdziesz

Ana Blandiana

1942 – , Rumanía

Trad. Viorica Patea y Natalia Carbajosa

Elegía matinal

Al principio prometí callarme, luego, por la mañana,
Os he visto aparecer con la ceniza en las puertas
Sembrando, como se siembra el trigo, la ceniza.
Y no aguante más y grité: ¿Qué hacéis? ¿Qué hacéis?
Para vosotros he nevado toda la noche sobre la ciudad,
Para vosotros he blanqueado toda la noche: ¡ah,
Si entendierais lo difícil que es nevar!
Anoche en cuanto os quedasteis dormidos salí afuera.
Allí hacía oscuro y frío. Yo debía
Volar hasta el punto único en el que
El vacío hace girar a su alrededor los soles y los apaga
Y tenía que hacer refulgir un momento más aquel ángulo
Para volver nevando entre vosotros.
Cada copo lo he pensado, pesado, probado,
Modelado, bruñido con la mirada,
Y ahora me caigo de sueño y cansancio, tengo fiebre.
Observo cómo sembráis el polvo del fuego muerto
Sobre mi blanca obra y sonriendo os confieso:
Vendrán nevadas mucho más copiosas después de mí
Y todo lo blanco del mundo nevará sobre vosotros,
Intentad entender su ley desde ahora,
Vendrán gigantescas nevadas blancas después de nosotros,
Y no vais a tener suficiente ceniza,
Y desde pequeños los niños aprenderán a hacer que nieve,
Y lo blanco cubrirá vuestro débil rechazo
Y la Tierra entrará en la rotación de las estrellas
Como un astro de nieve ardiendo.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Poranna elegia

Na początku przyrzekłem milczeć, potem, z rana,
Zobaczyłam, jak pojawiacie się z popiołem w drzwiach
Siejąc, jak sieje się pszenicę, popiół.
I nie wytrzymawszy dłużej krzyknąłem: Co robicie? Co robicie?
Dla was padałem przez całą noc nad miastem,
Dla was wybieliłem całą noc: ach!
Gdybyście tylko rozumieli jak trudno jest śnieżyć!
Minionej nocy, kiedy zasnęliście wyszedłem na zewnątrz.
Było ciemno i zimno. Powinienem
dolecieć aż do wyjątkowego punktu, w którym
Pustka rozpędziwszy wokół siebie słońca, gasi je
I miałem rozświetlać jeszcze przez chwilę tamten kąt
Żeby powrócić sypiąc śniegiem pośród was.
Każdy płatek był przemyślany, zważony, sprawdzony,
Uformowany, wypolerowany spojrzeniem,
A teraz padam ze zmęczenia i snu, mam gorączkę.
Patrzę, jak zasialiście pył martwego ognia
Na moim białym dziele i uśmiechając się wyznaję:
Nadejdą po mnie śnieżyce o wiele bardziej potężne-
I cała biel tego świata będzie się sypać na was,
Od tej pory spróbujcie zrozumieć to prawo,
Nadejdą olbrzymie białe śnieżyce po nas,
I nie wystarczy wam popiołów,
I od maleńkości dzieci nauczą się sprawić by sypał śnieg,
I biel pokryje waszą wątłą odmowę
I ziemia wpadnie w ruch obrotowy gwiazd
Jak płonąca śniegiem gwiazda.

Fotografías de Masao Yamamoto; erupción del volcán Taal en Filipinas.

Transl. Constantin Roman

Morning Elegy

At the beginning I promised to say nothing,
But later, in the morning
I saw you coming past the gates with bags of ashes
Scattering them as if one was sowing wheat.
As I could no longer contain myself, I shouted: What are you doing? What are you doing?
It is for you that I had snowed all over town, the whole night,
It is for you that I had blanched everything, the whole night, O if
You only could understand how difficult it is to snow!
Last night, you were hardly asleep, as I flew into space
It was dark and cold out there. I had to
Fly all the way to that single point where
The vacuum makes the suns spin and it snuffles them out,
And as I was still throbbing for a while in this corner
So that I could return and snow over you
The smallest snowflake I had to watch, weigh, approve,
Mature, make it glisten by looking at it,
And now I am feeling sleepy and exhausted and am feverish.
As I am watching you spreading the dust of that extinguished fire
Over my immaculately white work, I am smiling telling you:
Much higher snowdrifts will come after me
And they will cover you with all the white in the world.
Do try to understand, from the very beginning, this law,
Gigantic snowdrifts will come after us
And you will run out of ashes.
And even the smallest babies will learn how to snow
And the white will cover your poor attempts of denying it.
And planet Earth will enter the whirl of planets
Like a star glistening with snow.

Elegie de dimineaţa

La început făgăduisem să tac, dar apoi, dimineaţa,
V-am văzut apărând cu cenuşa în porţi,
Semănând cum se seamănă grâul, cenuşa,
Şi n-am mai putut , şi-am strigat: Ce faceţi? Ce faceţi ?
Pentru voi am nins toată noaptea deasupra oraşului,
Pentru voi am albit toată noaptea: o, dacă
Aţi pricepe ce greu e să ningi!
Aseară de cum v-aţi culcat am ieşit în văzduh.
Era întuneric acolo şi frig. Trebuia
Să zbor până-n punctul unic în care
Vidul roteşte în jurul lui sorii şi-i stinge
Şi eu trebuia să mai pâlpâi o clipă în unghiul acela
Ca să mă-ntorc ningând printre voi.
Orice fulg l-am gândit, cântărit, încercat,
Modelat, lustruit cu privirea,
Şi acum cad de somn şi de oboseală am febră .
Vă privesc semănând praful focului mort
Peste alba mea operă şi zâmbind vă destăinui —
Or să vină ninsori mult mai mari după mine
Şi tot albul din lume va ninge pe voi ,
Încercaţi să pricepeţi legea lui de pe-acuma ,
Or să vină uriaşe ninsori după noi,
Şi nu veţi avea destulă cenuşă ,
Şi copiii de mici învăţa-vor să ningă ,
Şi-o să -acopere albul slaba voastră tăgadă ,
Şi intra-va pământul în rotirea de stele
Ca un astru arzând de zăpadă.

Czesław Miłosz

1911-2004, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

***

Anchos dedos del helecho hawaiano
Vistos a contraluz y mi alegría
al pensar que estas hojas seguirán cuando falte yo.
Intento comprender qué significa esa alegría

Fotos propias y fotogramas de Frágil como o Mundo de Rita Azevedo Gomes

***

Szerokie palce hawajskiej paproci 
Widziane pod słońce i moja radość 
Na myśl, że liście będą, kiedy mnie nie będzie. 
Próbuję zrozumieć, co ta radość znaczy.

***

Large finger-like leaves of an Hawaiian fern 
Seen against the sun and my joy 
At the thought that they will be when I am no more. 
I try to grasp what that joy signifies.

Tomas Tranströmer

1931-2015, Suecia

Trad. Roberto Mascaró

Arcos románicos

Dentro de la enorme iglesia románica se apiñaban los turistas en la penumbra.
Bóveda abierta tras bóveda y sin vista de conjunto.
Algunas llamas de cirios aleteaban.
Un ángel sin rostro me abrazó
y susurró por todo el cuerpo:
«!No te avergüences de ser hombre, sé altivo!
Dentro de ti se abre, interminablemente, bóveda tras bóveda.
Nunca estarás completo, y así ha de ser.»
Me cegaron las lágrimas,
fui empujado a la piazza que hervía bajo el sol
junto con Mr. y Mrs. Jones, el Señor Tanaka y la Signora Sabatini
y dentro de todos ellos se abría bóveda tras bóveda, interminablemente.

Habitación con vistas de James Ivory

Tłum. Leonard Neuger 

Łuki Romańskie

We wnętrzu ogromnego kościoła romańskiego cisnęli się turyści.
Rozpościerało się sklepienie za sklepieniem bez prześwitu.
Drgało kilka płomyków świec.
Objął mnie anioł bez twarzy
i zaszeptał przez całe ciało:
„Nie wstydź się tego, że jesteś człowiekiem, bądź dumny! 
W twoim wnętrzu otwiera się sklepienie za sklepieniem bez końca. 
Nigdy nie będziesz gotowy i tak jest słusznie.”
Byłem ślepy od łez
i wyprowadzono mnie na buzującą od słońca piazzę
wraz z Mr i Mrs Jones, Panem Tanaką i Signorą Sabatini
a we wnętrzu ich wszystkich otwierało się sklepienie za sklepieniem bez końca.

Colegiata de Santa María la Mayor en Toro

Transl. Robert Bly

Romanesque Arches

Tourists have crowded into the half-dark of the enormous Romanesque church.
Vault opening behind vault and no perspective.
A few candle flames flickered.
An angel whose face I couldn’t see embraced me
and his whisper went all through my body:
“Don’t be ashamed to be a human being, be proud!
Inside you one vault after another opens endlessly.
You’ll never be complete, and that’s as it should be.”
Tears blinded me
as we were herded out into the fiercely sunlit piazza,
together with Mr. and Mrs. Jones, Herr Tanaka and Signora Sabatini;
within each of them vault after vault opened endlessly.