Gonzalo Millán

1947-2006, Chile

11 de septiembre 2023, 50º Aniversario del golpe de Estado en Chile.
11 września 2023 obchodzimy 50. rocznicę zamachu stanu w Chile.

La ciudad

1.
Amanece.
Se abre el poema.
Las aves abren las alas.
Las aves abren el pico.
Cantan los gallos.
Se abren los ojos.
Los oídos se abren.
La ciudad despierta.
La ciudad se levanta.
Se abren llaves.
El agua corre.
Se abren navajas tijeras.
Corren pestillos cortinas.
Se abren puerta cartas.
Se abren diarios
La herida se abre
(…)

48.
El río invierte el curso de su corriente.
El agua de las cascadas sube.
La gente empieza a caminar retrocediendo.
Los caballos caminan hacia atrás.
Los militares deshacen lo desfilado.
Las balas salen de las carnes.
Las balas entran en los cañones.
Los oficiales enfundan sus pistolas.
La corriente se devuelve por los cables.
La corriente penetra por los enchufes.
Los torturados dejan de agitarse.
Los torturados cierran sus bocas.
Los campos de concentración se vacían.
Aparecen los desaparecidos.
Los muertos salen de sus tumbas.
Los aviones vuelan hacia atrás
Los rockets suben hacia los aviones.
Allende dispara.
Las llamas se apagan.
Se saca el casco.
La Moneda se reconstituye íntegra.
Su cráneo se recompone.
Sale a un balcón.
Allende retrocede hasta Tomás Moro.
Los detenidos salen de espalda de los estadios.
11 de Septiembre.
Regresan aviones con refugiados.
Chile es un país democrático.
Las fuerzas armadas respetan la constitución.
Los militares vuelven a sus cuarteles.
Renace Neruda.
Vuelve en una ambulancia a Isla Negra.
Le duele la próstata. Escribe.
Víctor Jara toca la guitarra. Canta.
Los discursos entran en las bocas.
El tirano abraza a Prat.
Desaparece. Prat revive.
Los cesantes son recontratados.
Los obreros desfilan cantando
¡Venceremos!

Fotograma de La memoria obstinada de Patricio Guzmán. En el artículo «Remedio para la amnesia» L. R. Escalona relaciona la obra del poeta con la del gran documentalista chileno.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Miasto

1.
Świta.
Otwiera się wiersz.
Ptaki otwierają skrzydła.
Ptaki otwierają dzioby.
Koguty pieją.
Otwierają się oczy.
Uszy się otwierają.
Miasto budzi się.
Miasto wstaje.
Otwierają się zawory.
Woda płynie.
Otwierają się noże nożyce.
Zasuwają się zamki zasłony.
Otwierają się drzwi listy
Otwiera się gazety.
Rana się otwiera.
(…)

48.
Rzeka odwraca bieg swych wód
Woda w wodospadach wznosi się.
Ludzie zaczynają stawiać kroki do tyłu.
Konie biegną wstecz.
Wojsko zwija defiladę.
Kule wylatują z ciał.
Kule wpadają do armat.
Oficerowie kaburują pistolety.
Prąd płynie z powrotem przez kable.
Prąd wpływa do gniazdek.
Torturowani przestają się trząść.
Torturowani zamykają usta.
Obozy koncentracyjne pustoszeją.
Pojawiają się zaginieni.
Zmarli powstają z grobów.
Samoloty lecą do tyłu.
Rakiety wznoszą się ku samolotom.
Allende strzela.
Płomienie gasną.
Zdejmuje hełm.
Pałac La Moneda odbudowany jest w całości.
Jego czaszka skleja się na nowo.
Wychodzi na balkon.
Allende wycofuje się do domu na Tomasza Moro.
Aresztowani wychodzą tyłem ze stadionów.
11 września.
Wracają samoloty z uchodźcami.
Chile jest krajem demokratycznym.
Siły zbrojne przestrzegają konstytucji.
Wojsko wraca do koszar.
Neruda odradza się.
Wraca karetką na Isla Negra.
Boli go prostata. Pisze.
Víctor Jara gra na gitarze. Śpiewa.
Na usta cisną się im przemówienia.
Tyran obejmuje Prata.
Znika. Prat odżywa.
Bezrobotni są znów zatrudniani.
Robotnicy maszerują śpiewając
Zwyciężymy!

Jorge Espinoza Sánchez

1952 , Perú

Poeta, novelista, editor, director del Fondo Editorial Cultura Peruana. La mañana del 25 de julio de 1992, la brigada especial contra el terrorismo, detuvo a Jorge Espinoza Sánchez acusándolo de pertenecer al MAP (Movimiento de Artistas Populares de Sendero Luminoso). A partir de entonces se entrelazan una serie de novelescas circunstancias que terminaron refundiendo al autor en las más sórdidas prisiones limeñas. Después de 15 meses de durísima prisión, el poeta fue absuelto. Los aciagos días vividos en el infierno, son retratados crudamente en la novela «Las cárceles del emperador» y en «Poeta en el infierno».

CELDA NÚMERO 10


Silenciosamente me tapiaron del mundo.
Cavafis

Tiene esta historia
dos metros de largo
por dos metros de ancho.
En esta tumba vivo hace un año
por orden de Ubú rey.
Niños del mundo,
el planeta tierra
mide ahora dos metros cuadrados,
pueden guardarlo en sus mochilas.
Con Miguel y Nelsón
en febriles jornadas
distribuimos este inmenso universo,
las rejas para cortejar a la luna,
la cama para lecturas serias,
el baño para la prensa adicta.
Todos los sueños del mundo
caben en este féretro,
vivimos en esta inmensa pradera
invadidos por inmundos pajarracos
de plumaje multicolor.
¡Jamás fue tan pequeña la tierra
ni más grande la vida!
Miguel solemne ejecuta el acto
de los fantasmas del trapecio,
lo aplauden y lo silban
los espectros de los caídos.
El buen Nelson juiciosamente ha enloquecido,
elogio de la locura,
dirige la puesta en escena
de un farsesco tribunal político,
los guardias lo contemplan con el alma al revés.
Desollado de amor
escribo unos versos
para la misma muchacha de todos mis versos,
me acechan los soplones,
tanto amor es subversivo.
Por orden y gracia de la Real Cédula
estamos a punto de ser condenados a perpetuidad,
el tribunal nos aguarda con las fauces abiertas,
hoy más que nunca creo
en la luminosa belleza del arte.
Nuestro nombre da la vuelta al mundo,
no podemos dar un paso
en esta estrecha tumba,
un estornudo provoca el caos total.
Director de teatro, Actor, Poeta,
extraídos del bosque de altos sueños
habitan hace un año la suite número diez del infierno,
sueñan con cautela,
Ubú rey los observa,
sus micciones son filmadas.

de Poeta en el infierno

Ilustración de Alex Sotero Flores (del Poeta en el infierno); ruinas del antiguo penal de máxima seguridad en la isla El Frontón; fotograma de «El rey Ubu» de Piotr Szulkin (2004)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Poeta, powieściopisarz, dyrektor Fondo Editorial Cultura Peruana. Rankiem 25 lipca 1992 roku specjalne odziały brygady antyterrorystycznej aresztowały Jorge Espinozę Sáncheza, oskarżając go o przynależność do MAP (Ruch Artystów Ludowych pozwiązanych ze Świetlistym Szlakiem). Od tego momentu nastąpił splot szeregu absurdalnych okoliczności, które zakończyły się uwięzieniem autor w jednym z najbardziej rygorystycznych więzień w Limie. Po 15 miesiącach pobytu w więzieniu poeta został uniewinniony. Fatalne dni spędzone w piekle zostały dosadnie przedstawione w powieści «Więzienia cesarza» i w tomiku «Poeta w piekle».

CELA NUMER 10

Po cichu odgrodzili mnie od świata.
Kavafis

Ta historia ma
dwa metry długości
na dwa metry szerokości.
W tym grobowcu żyłem przez rok
z rozkazu Ubu króla.
Dzieci świata,
planeta Ziemia
ma teraz dwa metry kwadratowe,
możecie włożyć ją sobie do plecaka.
Wraz z Michaelem i Nelsonem
w dniach naznaczonych gorączką
podzieliliśmy ten bezmierny wszechświat,
kraty, by wzdychać do księżyca,
łóżko do poważnej lektury,
łazienkę dla nałogowej prasy.
Wszystkie marzenia świata
mieszczą się w tej trumnie,
żyjemy na bezkresnej łące
atakowani przez ohydne ptaszyska
o wielobarwnym upierzeniu.
Nigdy ziemia nie była tak mała.
ani życie tak wielkie!
Miguel uroczyście odgrywa przedstawienie
o duchach na trapezie,
zbiera oklaski i gwizdy
od poległych widm.
Poczciwy Nelson rozsądnie zwariował,
pochwała szaleństwa,
kieruje inscenizacją
trybunału politycznego z farsy rodem,
strażnicy przyglądają mu się z duszą na wspak.
Obdarty z miłości
piszę kilka wierszy
dla tej samej dziewczyny ze wszystkich moich wierszy,
donosiciele czyhają na mnie,
tyle miłości jest wywrotowe.
Z rozkazu i łaski królewskiego dekretu
jesteśmy o krok od skazania na dożywocie,
sąd czeka na nas z rozdziawioną paszczą,
dziś bardziej niż kiedykolwiek wierzę
w świetliste piękno sztuki.
Nasze imię obiega świat,
nie możemy zrobić kroku
w tym wąskim grobie,
kichnięcie powoduje kompletny chaos.
Reżyser teatralny, Aktor, Poeta,
wyciągnięci z lasu wzniosłych marzeń
zamieszkują od roku dziesiąty apartament piekła,
śnią ostrożnie,
Ubu król patrzy,
filmuje się ich jak oddają mocz.

z tomiku Poeta w piekle

Gioconda Belli

1948 – , Nicaragua/España

Hoy, el régimen de Daniel Ortega ha retirado la nacionalidad a 94 escritores, activistas, defensores de derechos humanos, ambientalistas y miembros de la oposición, entre otros a la poeta Gioconda Belli.

Luciérnagas

A las cinco de la tarde
Cuando el resplandor se queda sin brillo
Y el jardín se sumerge en el último hervor dorado del día
Oigo el grupo bullicioso de niños
Que salen a cazar luciérnagas.
 
Corriendo sobre el pasto
Se dispersan entre los arbustos,
Gritan su excitación, palpan su deslumbre
Se arma un círculo alrededor de la pequeña
Que muestra la encendida cuenca de sus manos
Titilando.
 
Antiguo oficio humano
Este de querer apagar la luz.
 
¿Te acordás de la última vez que creímos poder iluminar
La noche?
 
El tiempo nos ha vaciado de fulgor.
Pero la oscuridad
Sigue poblada de luciérnagas.

Ilustración de Naeemeh Naeemaei (Irán); Gioconda Belli

Świetliki

O piątej wieczorem.
Kiedy światłość traci swe lśnienie
A ogród nurza się w ostatnim złotym żarze dnia
Słyszę wrzawę grupki dzieci
Na wyprawie po świetliki.
 
Biegnąc po trawie
Rozpierzchają się wśród chaszczy,
Piszczą z ekscytacji, pod palcami małe olśnienia.
Krąg zamyka się wokół małej,
Unosi rozjarzony żłobek dłoni
Cały rozmigotany
 
Starym ludzkim odruchem jest
Chęć zgaszenia światła.
 
Pamiętasz, wierzyliśmy, że możemy rozświetlić
Noc?
 
Czas skradł nasz blask.
Lecz ciemność
wciąż zamieszkują świetliki.



Iya Kiva / Ія Ківа

1984 – , Ucrania (Donetsk)

Poeta , traductora, periodista ucraniana, miembro del PEN-club ucraniano, vive en Kiev.

Trad. Ada Trzeciakowska

MEDIANCHE BIELORRUSA

recuerda que ayer nos llamábamos humanos
y salimos a las plazas como hongos a la superficie

como fósforos con caras rojas nos incendiamos sobre el bosque
y liebres, osos y lobos nos llevaron fuera en sus brazos

el aire nuevo se extiende sobre Polesia*
eso es lo que pensamos diciendo en voz alta: Chernobyl
recordamos a los partisanos y mercenarios

no queríamos la guerra, pero ella nos quería a nosotros tanto
como un hombre que sobrevivió al bloqueo anhela el pan

esto es mortal -pensamos-
pero la muerte se ahogó en los pantanos de Brest
y ahora no hay quien nos coma

nosotros no vivimos – masticamos
las entrañas vacías de la dictadura
como mineros que llenan el cuerpo de la tierra
con las naranjas podridas de los cascos

la revolución es la medianoche bielorrusa que zumba en el estómago
el infierno que nos golpea con martillos los labios
cuando el mundo nos desgarra las gargantas con las cuerdas del silencio

es la música del hambre que suena en los dientes del futuro
que comienza su ensayo ahora mismo

*Polesia es una de las zonas pantanosas más grandes de Europa, localizada principalmente entre los territorios de Bielorrusia y Ucrania pero también se extiende a Polonia y Rusia.

Collage propio a partir de la fotografía de Paul Caponigro

Tłum. Jakub Sajkowski

BIAŁORUSKA PÓŁNOC

pamiętasz wczoraj nazwaliśmy się ludźmi
i wyszliśmy na place jak grzyby na powierzchnię

zapłonęliśmy nad lasem jak zapałki o czerwonych twarzach
a zające niedźwiedzie i wilki nas precz poniosły na rękach

nad polesiem wstaje nowe powietrze
tak myśleliśmy – mówiąc na głos: czarnobyl
wspominaliśmy partyzantów i najemników

nie chcieliśmy wojny lecz ona chciała nas tak
jak człowiek który przeżył blokadę łaknie chleba

to jest śmiertelne –myśleliśmy –
lecz śmierć w brzeskich błotach zginęła
a teraz nie ma kto nas zjeść

my nie żyjemy – my żujemy
puste kiszki dyktatury
jak górnicy zapełniający ciało ziemi
zgniłymi pomarańczami kasków

rewolucja to białoruska północ brzęcząca w żołądku
piekło które młoteczkami bije po wargach
gdy świat nam rozrywa przełyki smyczkami milczenia

to muzyka głodu dzwoniąca w zębach przyszłości
która próbę zaczyna już teraz


БЕЛАРУССКАЯ ПОЛНОЧЬ

ты помнишь вчера мы назвались людьми
и вышли на площади как грибы на поверхность

как спички с красными лицами мы загорелись над лесом
и зайцы медведи и волки нас прочь понесли на руках

над полесье встаëт нов воздух
так думали мы – а вслух повторяли чернобыль
вспоминали партизан и карателей

мы не хотели войны но она хотела нас так
как человек переживший блокаду мечтает о хлебе

это смертельно-думали мы –
но смерть утонула в брестских болотах
и теперь нас некому съесть

мы не живëм-мы жуëм
пустые кишки диктатуры
как шахтёры, заполняющие тело земли
гнилыми апельсинами касок

революция – это гудящая в животе беларусская полночь
ад, молоточками бьющий нас по губам
пока мир разрывает нам глотки смычками молчания

это музыка голода, звенящая в зубах будущего,
начинающего репетицию прямо сейчас

Zbigniew Herbert

1924-1998, Polonia

Trad. Xaverio Ballester

Georg Heym: una aventura casi metafísica

1
Si es verdad
que la imagen precede al pensamiento
cabe pensar
que las ideas de Heym
surgieron mientras patinaba sobre el hielo

-facilidad para deslizarse
sobre una superficie helada

>estaba aquí y estaba allí
giraba en torno a un centro móvil
sin ser un planeta
ni una campana
ni un agricultor apegado a su arado

-relatividad del movimiento
especular penetración de sistemas

la orilla izquierda más cercana
(los rojos tejados de Gatow)
huía hacia atrás
como un mantel del que se tira con violencia
la derecha en cambio
permaneció (aparentemente) en su lugar

-derrumbe del determinismo
maravilloso coexistir de posibilidades

-mi grandeza –
decíase Heym a sí mismo
(ahora patinaba hacia atrás
con su pierna izquierda levantada)
se basa en haber descubierto
que en el mundo contemporáneo
no existe el resultado
la tiranía de las consecuencias
la dictadura de las relaciones causales

sino que todos los pensamientos
acciones
objetos
fenómenos
se presentan uno al lado del otro
como las huellas de patines
sobre una blanca superficie

una afirmación onerosa
para la física teórica
una afirmación inquietante
para la teoría poética

2

los que estaban en la orilla derecha
no se dieron cuenta de la desaparición de Heym

el alumno de bachillerato que lo estaba adelantando
lo vio todo en el orden inverso:

el blanco jersey
el pantalón abrochado bajo la rodilla
con dos botones de hueso
las medias anaranjadas en sus pantorrillas
y los patines causantes de la desgracia

dos policías
apartaron el tropel de mirones
parados junto al agujero en el hielo

(parecía más bien la entrada a un sótano
o la fría boca de una máscara)

humedecieron la punta de sus lápices
antes de intentar hacer el informe del incidente
de reintroducir el orden
conforme a la anticuada
lógica aristotélica
con esa obtusa indiferencia
tan propia de la autoridad
hacia nuestro descubridor
y su pensamiento
que ya entonces
erraban perplejos
bajo el hielo

Georg Heym – przygoda prawie metafizyczna

1
Jeśli jest prawdą
że obraz wyprzedza myśl
można mniemać
że idee Heyma
powstały w czasie ślizgawki

-łatwość poruszania się
po lodowej powierzchni

był tu i tam
krążył wokół ruchomego centrum
nie był planetą
ani dzwonem
ani rolnikiem przywiązanym do pługa

-względność ruchu
lustrzane przenikanie układów

lewy bliżej brzeg
(czerwone dachy Gatow)
uciekał do tyłu
jak gwałtownie szarpany obrus
prawy natomiast
stał (pozornie) w miejscu

-obalenie determinizmu
cudowna koegzystencja możliwości

-moja wielkość-
mówił do siebie Heym
(sunął teraz do tylu
z uniesioną lewą nogą)
polega na odkryciu
że w świecie współczesnym
nie ma wynikania
tyrani następstw
dyktatury związków przyczynowych

wszystkie myśli
działania
przedmioty
zjawiska
leżą obok siebie
jak ślady łyżew
na białej powierzchni

stwierdzenie ważkie
dla fizyki teoretycznej
stwierdzenie groźne
dla teorii poezji

2

ci którzy stali na prawym brzegu
nie zauważyli zniknięcia Heyma

gimnazjalista który go mijał
widział wszystko w odwróconym porządku:

biały sweter
spodnie zapięte pod kolanem
na dwa kościane guziki
łydki w pomarańczowych pończochach
łyżwy przyczynę nieszczęścia

dwaj policjanci
rozgarnęli tłum gapiów
stojących nad otworem w lodzie

(wyglądał jak wejście do lochu
jak zimne usta maski)

śliniąc ołówki
próbowali zanotować zdarzenie
wprowadzić porządek
zgodnie z przestarzałą
logiką Arystotelesa
z właściwą władzy
tępą obojętnością
dla odkrywcy
i jego myśli
które teraz
błąkały się bezradnie
pod lodem

Cuadro de Leonora Carrington animado.

Transl. Alissa Valles

Georg Heym-an almost metaphysical adventure

1
If it is true
that image precedes thought
one might imagine
that Heym’s ideas
arose while he was skating

—the ease of moving
across an icy surface

he went here and there
circling a mobile center
he wasn’t a planet
or a bell
or a farmer bound to a plow

—the relativity of motion
mirrored systems merging

the nearer left bank
(the red roofs of Gatow)
lurched backward
like a yanked tablecloth
the right bank however
(apparently) stood still

—the toppling of determinism
a wondrous coexistence of possibilities

—my greatness—
Heym said to himself
(pushing out with
his raised left leg)
lies in the discovery

that the modern world
knows no direct results
no tyranny of consequences
no dictatorship of causation

all thoughts
actions
objects
phenomena
lie beside each other
like a skater’s tracks
on a white surface

an important claim
for theoretical physics
an ominous claim
for a theory of poetry

2
(…)
licking their pencils
they tried to record the event
to introduce order
according to the obsolete
logic of Aristotle (…)