Tadeusz Konwicki

1926-2015 (Lituania-Polonia)

El realismo socialista no fue sino una variante de la ciencia ficción.
(T. Konwicki)

Publicada en 1974, Crónica de los sucesos amorosos es una de las novelas más singulares de Tadeusz Konwicki. Ambientada en la Vilna de preguerra, combina relato iniciático, historia de amor, evocación de un mundo desaparecido y reflexión metafísica. Bajo la apariencia de una narración sobre la juventud y el primer enamoramiento, la novela se abre constantemente hacia preguntas más amplias sobre el tiempo, la memoria, el destino y la fragilidad de la existencia. Entre sus páginas aparecen también inesperadas irrupciones ensayísticas y visionarias, como el extraordinario monólogo de un dios exiliado y mutilado que observa a la humanidad con una mezcla de ironía, compasión y desconcierto. El fragmento que sigue pertenece a esa voz singular, una de las más memorables de toda la obra de Konwicki. Mi intención es traducir este monólogo íntegramente y publicarlo en tres partes.

Trad. Ada Trzeciakowska

Crónica de los sucesos amorosos I

No soy ni el que describe ni lo descrito. Soy Dios. Un Dios terriblemente mutilado por mis hermanos-dioses o por un cataclismo que se abatió sobre el universo de los dioses. Me hicieron a imagen y semejanza del hombre y, como con un hacha, me cercenaron la conciencia divina, la comprensión del principio y del fin, me arrancaron los ojos divinos y solo veo un pequeño planeta y la nada gris azulada que lo envuelve, me aplastaron los oídos divinos y solo oigo el llanto del nacimiento y el aullido de la muerte de seres accidentales en este confín de galaxias provincianas.
No sé si he llegado aquí solo o si también hay otros hermanos-dioses castigados o heridos por la desgracia del cataclismo, si ellos también vagan entre estos hombres, sin reconocerse, sin reconstruir la imagen de su anterior existencia a partir de los restos de su conciencia preservada, sin recordar el camino de regreso ni siquiera concebir una forma de salvación.
Si andáis perdidos en algún lugar, hermanos, en este frágil bosquecillo de la existencia primitiva, si os hundís a duras penas en la ciénaga poco profunda de alegrías inventadas y tormentos biológicos reales, si dormís en el liviano vaho, algo tóxico, de esperanzas vagas y desesperaciones agudas, si vagabundeáis sin ya la noción del tiempo, es decir de las sucesivas eternidades, si erráis entre formas monótonamente cambiantes de este existir elemental, el más simple de todos los posibles… si es así, os invoco ahora: respondedme con alguna señal, llevada como un escapulario humano en lo más recóndito, con la señal de nuestra antigua divinidad intacta, no mermada, no ridiculizada, y yo os reconoceré y os reuniré en una asociación de la divinidad agraviada, y zarparemos desde este pequeño planeta como en un bote salvavidas hacia nuestra patria perdida de los dioses.

II
¿Quién inventó a estos humanos? ¿Fue un capricho de los hermanos-dioses desenfrenados? ¿O fue nuestro descuido el que les permitió anidar en una mota de polvo que se agitaba en el destello de un instante?
A duras penas lograron salir arrastrándose desde una partícula de proteína hasta el umbral más allá del cual quizá no haya nada para ellos, un umbral que ya jamás cruzarán. Se plantaron en ese umbral con ambas piernas, erguidos, y se hicieron llamar a sí mismos homo sapiens. Empezaron a buscar parentescos imaginarios con nosotros, se inventaron una alteridad divina frente a sus semejantes, los que reptan sobre el planeta común, los que corren sobre dos, cuatro, seis o más patas, los que apenas logran sostenerse sobre su superficie que se va marchitando. Y, ungidos sacrílegamente por esa diferencia, devoran cada día a sus semejantes para prolongar el instante de existencia, al que la malicia de un capricho supeditó al simple auto-devorarse.
Esta variante ridícula, quizá la más vil, de la presencia de un segundo en lo Incognoscible, esta versión acaso única, encerrada entre las tenazas de hierro del nacimiento y la muerte, del aparente principio y el aparente fin, esta cómica casualidad quieren elevarla asemejándola al destino de los dioses, porque alguien les reveló, imprudentemente, nuestra existencia. Si no fuera por la amarga zozobra que me corroe, me reiría sin disimulo al ver con qué grandilocuencia justifican su burdo ciclo biológico. Cuánto ceremonial delicioso necesitan para adornar el antiestético proceso de recuperar la energía perdida, es decir comer, cuánto esfuerzo dedican a embellecer el mandato de continuar que les ha impuesto el Gran Capricho, es decir reproducirse, cuánta destreza demuestran para sofocar el miedo a expirar, es decir morir.

La novela de Konwicki fue adaptada al cine por Andrzej Wajda en 1986 y llevada a escena en 2023 bajo la dirección de Jarosław Tumidajski. Las fotografías de la producción teatral son de Natalia Kabanow.

KRONIKA WYPADKÓW MIŁOSNYCH

I
Nie jestem opisującym ani opisywanym. Jestem bogiem. Bogiem straszliwie okaleczonym przez braci-bogów albo przez kataklizm, który spadł na wszechświat bogów. Uczyniono mnie na podobieństwo człowieka i jak toporem odcięto mi boską świadomość, rozumienie początku i końca, wyłupiono mi boskie oczy i widzę tylko małą planetę oraz szaroniebieską nicość wokół niej, zmiażdżono mi boskie uszy i słyszę tylko płacz narodzin i wycie umierania przypadkowych istnień w tym zaścianku prowincjonalnych galaktyk.
Nie wiem, czy znalazłem się tu sam, czy może również i inni bracia-bogowie ukarani albo dotknięci nieszczęściem kataklizmu, czy oni także nie błąkają się śród tych ludzi i nie potrafią się rozpoznać, i ze szczątków dochowanej świadomości ułożyć obraz poprzedniego bytowania, przypomnieć drogę powrotu, wymyślić sposób ocalenia.
Jeśli gdzieś błądzicie, bracia, w tym wątłym zagajniku prymitywnego istnienia, jeśli grzęźniecie z mozołem w niegłębokiej topieli zmyślonych radości i realnych mąk biologicznych, jeśli drzemiecie w zwiewnym czadzie niejasnych nadziei i dotkliwych rozpaczy, jeśli tułacie się zatraciwszy poczucie czasu, to znaczy kolejnych wieczności, jeśli tułacie się w monotonnie zmiennych formach tego najprostszego z możliwych bytowań, jeśli więc tak jest, to wzywam was teraz, abyście odpowiedzieli mi jakimś znakiem, noszonym niczym ludzki szkaplerz w głębokim ukryciu, znakiem naszej dawnej nieokaleczonej, nieskarlałej, nieośmieszonej boskości, a ja was rozpoznam i zjednoczę w związek skrzywdzonej boskości i odpłyniemy na tej małej planecie jak na ratunkowej łodzi do naszej utraconej ojczyzny bogów.

II
Kto wymyślił tych ludzi? Czy kaprys hulaszczych braci-bogów? Czy nasza nieuwaga pozwoliła im zalęgnąć się na pyłku szamoczącym się w rozbłysku chwili?
Mozolnie z drobiny białka wyczołgali się na próg, za którym być może nic dla nich nie ma, którego oni już nigdy nie przekroczą. Stanęli na tym progu obiema nogami w postawie wyprostnej i nazwali siebie homo sapiens. Zaczęli szukać imaginowanych pokrewieństw z nami, wykoncypowali jakąś boską inność wobec swoich bliźnich, którzy pełzają po wspólnej planecie, biegają na czterech, sześciu albo więcej nogach, którzy unoszą się z trudem nad jej więdnącą powierzchnią. Więc namaściwszy się świętokradczo tą innością zżerają codziennie swoich bliźnich, aby przedłużyć mgnienie bytu, który złośliwość niewiadomego kaprysu uzależniła od siebieżerstwa.
Ten śmieszny i być może najnikczemniejszy wariant sekundowej obecności w Nierozpoznawalnym, tę chyba wyjątkową wersję ujętą w żelazną klamrę narodzin i śmierci, czyli pozornego początku i pozornego końca, ten zabawny przypadek chcą upodnioślić nadając mu podobieństwo do losu bogów, bo ktoś im zdradził nieopatrznie nasze istnienie. Gdyby nie ciężka zgryzota, która mnie stale trawi, śmiałbym się serdecznie widząc, jak patetycznie tłumaczą swój prostacki cykl biologiczny. Ile rozkosznego ceremoniału potrzebują, żeby ozdobić nieestetyczny proces uzupełniania traconej energii, czyli przyjmowania pokarmów, ile wysiłku wkładają, aby upiększyć podrzucony im przez Wielki Kaprys nakaz trwania, czyli rozmnażania się, ile zręczności okazują, by zabić w sobie strach przed sczeźnięciem, czyli przed śmiercią.


Descubre más desde ADA LÍRICA

Suscríbete y recibe las últimas entradas en tu correo electrónico.

Deja un comentario

Descubre más desde ADA LÍRICA

Suscríbete ahora para seguir leyendo y obtener acceso al archivo completo.

Seguir leyendo