1911-2004, Polonia
Trad. Ada Trzeciakowska
Lo que escribía
Lo que escribía, de pronto, se me reveló
como una bufonada. No lograba hallar palabras.
Miraba el mundo inmenso, palpitante,
con los codos apoyados en la baranda de piedra.
Los ríos corrían, las velas hendían las nubes,
los ocasos desfallecían. Todos los países hermosos,
todas las criaturas que anhelaba,
ascendían al cielo como enormes lunas.
Con la mirada fija en aquellas extrañas luces errantes,
contando sus arcos astrológicos,
susurraba: mundo, muere, piedad, me hundo.
No alcanza el lenguaje para tanta belleza.
Veía dentro de mí vastos valles
y podía, con mis pies alados de bronce,
caminar sobre ellos en zancos de aire.
Mas todo eso se apagaba, noche sin recuerdo.
(1934)

Collage propio
To co pisałem
To co pisałem, nagle się wydało
błazeństwem. Znaleźć nie mogłem wyrazów.
Patrzyłem na świat olbrzymi, tętniący,
z łokciami o kamienną poręcz opartymi.
Płynęły rzeki, pruły chmurę żagle,
mdlały zachody. Wszystkie piękne kraje,
wszystkie istoty, których pożądałem,
wzeszły na niebo jak wielkie księżyce.
W te lampy dziwne ruchome wpatrzony,
licząc ich łuki astrologiczne,
szeptałem: świecie, giń, litości, tonę.
Żadna na piękność nie wystarczy mowa.
Widziałem w sobie rozległe doliny
i mogłem stopą brązem uskrzydloną
iść ponad nimi na szczudłach powietrza.
Ale to gasło, noc niespamiętana.
(1934)











