1964, Polonia
Trad. Ada Trzeciakowska
*** [Me levanté a las cinco…]
Me levanté a las cinco. Estaba donde lo había dejado
anoche: un mundo nuevo y fragante.
Los tallos cargados de savia como escopetas.
Con cada respiración se oxigenaban en mi cabeza
dos frescos sueños contigo como dos secretos de la alcoba.
Quedó un montoncito de cenizas donde ayer vi
un grupo de indígenas frente al bloque, en sillas de plástico,
a la sombra de un único árbol, junto a la barbacoa.
Una caricatura sombría del campamento al aire libre
de los shoshones, los tarahumaras, los ainus o los tuaregs.
Seguramente la llamada es la misma. Y yo, ¿de quién
soy caricatura? No voy entre la gente con ropa en llamas,
aparezco frecuentemente, como una planta común,
mi importancia es exagerada, tócame
y compruébalo.

Collage propio
*** [Wstałem o piątej…]
Wstałem o piątej. Był tam, gdzie go zostawiłem
wczorajszego wieczoru: nowy, pachnący świat.
Łodygi nabite sokami jak strzelby.
Z każdym oddechem utleniały się w głowie
dwa świeże sny o tobie jak dwa sekrety alkowy.
Zostało trochę popiołu tam, gdzie wczoraj widziałem
grupkę tubylców przed blokiem, na plastikowych krzesłach,
w cieniu pojedynczego drzewa, przy grillu.
Ponura karykatura obozu pod gołym niebem
Szoszonów, Tarahumarów, Ajnów lub Tuaregów.
Zew jest zapewne ten sam. Czyją karykaturą
jestem ja? Nie chodzę między ludźmi w płonącej odzieży,
występuję dość często, jak pospolita roślina,
moje znaczenie jest wyolbrzymione, dotknij mnie
i sprawdź.
Descubre más desde ADA LÍRICA
Suscríbete y recibe las últimas entradas en tu correo electrónico.











