Zbigniew Jankowski

1931, Polonia

Trad. Ada Trzeciakowska

Al rescate

Hoy en un sueño
metí en un saco
todos mis pecados y debilidades
y los arrojé a un río ciego como el olvido.

Pero del saco, al rozar la corriente,
salió un maullido desesperado.

Como si estuviera ahogando
mi propia infancia
cargada con la piedra
del crimen infantil.

Estos gatos

aún no se han ahogado,
me pertenecen,
a mi conciencia,
clavan sus garras en mi piel,
pues los pecados no deben ser ahogados,
hasta que abran sus ojos llenos de legañas
y nos guíen por el camino contrario.

Me lancé,
los estuve salvando
hasta que el amanecer

Fotogramas de Godland de  Hlynur Pálmason

Na ratunek

Dzisiaj we śnie
 wszystkie moje grzechy i słabości
wpakowałem do jednego wora
i wrzuciłem do rzeki ślepej jak niepamięć.

Ale z wora, ledwo dotknął nurtu,
wydobyło się rozpaczliwe miauczenie.

Jakbym topił
własne dzieciństwo
obciążone kamieniem
chłopięcej zbrodni.

Te koty

jeszcze się nie potopiły,
należą do mnie,
do mojego sumienia,
pazurami wiszą na mojej skórze,
bo nie wolno topić swoich grzechów,
aż otworzą posklejane oczy
i poprowadzą w odwrotną stronę.

Rzuciłem się,
do świtu
ratowałem swoje grzechy.

Deja un comentario