Diane Seuss

1956 , Estados Unidos

Diane Seuss, la última ganadora del Premio Pulitzer Poesía por Frank: Sonetos, dice en la entrevista:

[…] Y tal vez haya una frialdad en hacer poesía, una especie de frialdad salvadora para algunos de nosotros. Elegimos la dicción, la sintaxis, la imagen y la forma, situándonos a una tambaleante distancia de la escena del crimen. Y de alguna manera esas elecciones nos revelan -a algunos de nosotros- de una forma muy particular, que parece humana. Dios, sueno como un robot, ¡pero soy todo menos un robot!(…). Tal vez me puedas sentir a través de la página, como puedes sentir a Keats en su último poema, «Fragmento tardío», implorándote que le des tu savia: «Para que en mis venas roja vida otra vez corriera, /Y así calmar tu conciencia». Me encanta que a través de los siglos podamos recibir esa demanda keatsiana. La demanda de un vampiro poeta. Aquí estoy. No toda la narración sobre mí, sino la esencia. La mano. El beso.

Trad. Ada Trzeciakowska

Conocí a un hombre moribundo

Conocía a un hombre, un hombre moribundo y dije yo también.
Conocí a un hombre muerto y dije yo también. Debo estar
muerta porque los vivos no pueden conocer a los muertos y él
dijo yo también. Sabías que los muertos pueden caer
enamorados, dijo. Cierto. Sabías que los muertos
se enamoran mejor que los vivos porque no tienen
nada que perder. El origen del todo padecer. Escéptica aún
seguí adelante con mis botas de siete leguas como en
el cuento de hadas «Pulgarcito” de un libro
de fábulas alemanes que me regalaron cuando tuve
varicela. Estaba rascándome sangrienta, cuando el ogro
fue embestido por las fieras. Siete leguas por
zancada hacia un banjista muerto de mal
humor. Enchanteur. O zauberhaft en alemán.

Francesca Woodman, Swan Song serie (1978)


Diane Seuss, najnowsza laureatka Nagrody Pulitzera w dziedzinie poezji za książkę Frank: Sonety, mówi w wywiadzie:

I może w tworzeniu poezji jest chłód – dla niektórych z nas rodzaj ocalającego chłodu. Dokonujemy wyborów w zakresie dykcji, składni, obrazu i formy, sytuując się w chwiejnej odległości od miejsca zbrodni. I w jakiś sposób te wybory ujawniają nas – niektórych z nas – w bardzo szczególny, zdawałoby się ludzki sposób. Boże, brzmię jak robot, ale jestem wszystkim, tylko nie robotem! We Frank: Sonety wszystko to składa się, mam nadzieję, na Diane-Di. N jakiś pozór Di. Może odczuwasz mnie poprzez stronę, tak jak odczuwasz Keatsa w jego ostatnim wierszu, «Ta żywa ręka», błagającego cię o oddanie mu życiowych soków: «A ty, by zgłuszyć wyrzuty sumienia,/ Serce byś własnej pozbawiła krwi,/ Byle w mych żyłach znów mogła popłynąć/ Czerwoną strugą…». Uwielbiam to, że na przestrzeni wieków możemy odbierać to Keatsowskie żądanie. Żądanie wampira-poety. Oto jestem. Nie cała narracja o mnie, lecz esencja. Dłoń. Pocałunek.

Tłum. Ada Trzeciakowska

Spotkałam konającego mężczyznę

Spotkałam mężczyznę, konającego mężczyznę i powiedziałam ja też.
Spotkałam martwego mężczyznę i powiedziałam ja też. Muszę być
martwa, bo żywi nie mogą spotykać umarłych a on
powiedział ja też. Czy wiedziałaś, że umarli mogą się
zakochać powiedział. To fakt. Czy wiedziałaś, że umarli
zakochują się lepiej niż ci jeszcze żyjący, bo nie mają nic
do stracenia. Źródło wszelkiego zniechęcenia. Sceptyczna wciąż
szłam przed siebie w siedmiomilowych butach jak w
.,Przygodach Paluszka» z księgi niemieckich baśni
które dostałam podczas wietrznej ospy. Drapałam się do krwi,
gdy olbrzyma ubijały dzikie bestie. W jednym kroku
siedem mil ku martwemu grajkowi banjo w kiepskim
nastroju. Enchanteur. Lub zauberhaft po niemiecku.


Diane Seuss, the last Pulitzer Prize winner in Poetry (2022), said in the interview:

And maybe there is a coldness in making poetry—a kind of rescuing coldness for some of us. We make choices in diction, syntax, image, and form, situating ourselves at a wobbly distance from the scene of the crime. And somehow those choices reveal us—some of us—in a very particular, human-seeming way. God, I sound like a robot, but I’m everything but a robot! In frank: sonnets it all adds up, I hope, to Diane—Di. Some semblance of Di. Maybe you feel me through the page, as you feel Keats in his last poem, “Late Fragment,” imploring you to give him your lifeblood: “So in my veins red life might stream again, / And thou be conscience-calm’d.” I love that through the centuries we can receive that Keatsian demand. The demand of a vampire-poet. Here I am. Not the whole narrative of me but the essence. The hand. The kiss.

I met a man a dying man

I met a man a dying man and I said me too.
Met a dead man and I said me too. Must be
dead cuz the living can’t meet the dead and he
said me too. Did you know the dead can fall
in love he said. Fact. Did you know the dead
fall in love better than the living cuz nothing
left to lose. The root of all blues. Skeptical still
I strode onward in my seven-league boots as in
the fairy tale “Hop-o’-My-Thumb” from a book
of German fairy tales given to me when I had
chicken pox. Scratching myself bloody, the ogre
gored to death by wild beasts. Seven leagues per
stride toward a dead banjo player in a bad
mood. Enchanteur. Or zauberhaft in German.





¿Quieres estar al día?
Suscríbete al boletín bisemanal con el resumen de las últimas entradas

Deja un comentario