Aurora Luque

1962 – , España

Espigar

A Agnès Varda
y al LP de «La rosa del azafrán» que había en mi casa

La segunda existencia de las cosas
derecho de espigueo
le glâneur / la glâneuse

un edicto del siglo dieciséis autorizaba
a espigar a los pobres después de la cosecha
tras la puesta del sol
y antes de amanecer

esta mañana muy tempranico
coros de espigadoras encerradas
en un círculo negro de vinilo
hambre de trigos vístete de canciones
hambre de canciones sáciate de pasiones diminutas

por los carriles de los rastrojos
la espigada
la muchacha-espiga pasó a ser la mujer espigante

si a tu lado me aguarda un querer
no me importan los aires ni el sol
ni que arranques de cuajo la mies

Agnès glâneuse de nuevo va a nombrar
este desatendido microamor hacia el mundo

—Dos momentos son buenos
para espigar moluscos en la arena
después de las tormentas fabulosas
o tras la alta marea
(pues llega la tormenta de la trágica muerte
desordena lo alzado en las orillas
y has de salir descalza solitaria
a espigar los residuos de ánima y de ánimo
caracolas con un poco de carne
salada y comulgable)

Agnès ha regresado de Japón
la espigadora con su esportilla
entra en su casa vieja
trae su maleta llena de trouvailles
soy la hormiguita de los despojos
—Hormiguea y espiga, mas no pierdas
tu musical carácter de cigarra
canta la dignidad de lo que arrastra vida con ahínco
nadie escriba por ti la canción de lo útil

por esos trigos van ellas solas
y se engalanan con amapolas
la mujer espigante pasó a ser la anciana espigadora

Agnès filma su mano izquierda con una
cámara en la derecha
y encuentra a un animal autónomo.
—Me gusta ser vieja, creo —dice

Y como tiene muy buenos ojos
espiga a veces de los manojos

Varda espiga espigadores.
Me quisiera enrolar
ser una de las suyas
en los silencios de horas despojadas
contra el mundo que eleva vacíos deslumbrantes
y luminosas nadas flatulentas
que fabrica furiosamente ruidos
y ficción de alimentos impolutos

ir detrás de las hoces
cuidando los descartes
espigas en el borde lodoso de la acequia
manzanas olvidadas en lo alto de las ramas
la carne irregular la piel manchada
los malformados frutos
las horas malvividas calientes y deformes
palabras averiadas

que olvidamos guardar
y están a la intemperie entre los surcos

levantarse y volverse a agachar
todo el día a los aires y al sol
si acaricio lo roto entre mis manos
volverá a germinar

¿y si escribir no fuera
sino un himno al final de la cosecha
sino un recolectar despreocupadas
aceitunas o díscolas espigas
o un racimo en la helada

celebrar la segunda existencia de las cosas
recuperar la vida que acusaron de inútil
el amor del camino?

Ten memoria de mí, segadora

Fotogramas de Espigadores, espigadoras de Agnès Varda (1928-2019)

Tłum. Ada Trzeciakowska

Zbierać pokłosie

Agnès Vardzie
i LP „Róża szafranu”, który mam w domu

Drugi żywot rzeczy
prawo do zbierania pokłosia
le glâneur / la glâneuse*

szesnastowieczny edykt zezwalał
biednym zbierać pokłosie po żniwach
po zachodzie słońca
lecz przed świtem

dziś o poranku, całkiem raniusieńko
chóry zbieraczek zamknięte
w czarnym winylowym okręgu
głodzie pszenicy przywdziej pieśń
głodzie pieśni nasyć się małymi pasjami

przez bruzdy ścierniska
zbierana
dziewczyna-kłos stała się zbierającą kobietą

jeśli u twego boku czeka na mnie miłość
nie dbam o powietrze ani o słońce.
ani o to, że wyrywasz zboże z korzonkami

Agnès glâneuse raz jeszcze nada nazwę
tej zaniechanej formie mikromiłości do świata

-Dwa momenty są dobre
na zbieranie mięczaków z piasku
po niezwykłych sztormach
lub tuż po przypływie.
(bo nadciąga nawałnica tragicznej śmierci
rujnuje to, co wyrosło na brzegach
i musisz sama wyjść na boso
by zebrać resztki duszy i ducha
muszle z odrobiną mięsa
solone i komunijne)

Agnès wróciła z Japonii
zbieraczka ze swoim koszem
wchodzi do starego domu
taszczy walizkę pełną trouvailles
jestem mróweczką od odpadków
-kręć się i zbieraj, lecz nie trać
swojego muzykalnego ducha cykady
śpiewaj o godności tego co gorliwie przyciąga życie
oby nikt nie napisał za ciebie pieśni o rzeczach użytecznych

łanami pszenicy idą samotne
makami przystrojone
kobieta zbierająca stała się staruszką zbieraczką

Agnès filmuje swoją lewą rękę
kamerę trzyma w prawej
i odkrywa niezależne stworzenie.
-Lubię być stara, tak mi się wydaje – mówi.

A skoro ma dobry wzrok czasami
bywa, że zbiera garściami

Varda zbiera zbieraczy.
Chciałbym się zaciągnąć
                                        by być jedną z nich
w ciszy godzin odrzuconych
przeciwko światu, który wznosi olśniewające próżnie
i świetliste nicości wywołujące wzdęcia
który wściekle produkuje hałasy
i fikcję nieskażonej żywności

idąc za sierpami
troszcząc się o odrzuty
kłosy na błotnistym brzegu rowu
zapomniane jabłka wysoko pośród gałęzi
nierówny miąższ, przebarwiona skórka
brzydkie kształtem owoce
godziny źle przeżyte, gorące i niekształtne
uszkodzone słowa

które zapominamy zachować
i leżą na ziemi między bruzdami

wstać i ponownie się schylić
przez cały dzień na wietrze i słońcu
jeśli pogłaszczę to, co zepsute w moich rękach
wykiełkuje ponownie

i gdyby pisanie było niczym innym
jak tylko hymnem na zakończenie żniw
jak tylko beztroskim zbieraniem
oliwek lub niesfornych kłosów
lub kiści na mrozie

świętowaniem drugiego żywota rzeczy
odzyskaniem życia, któremu zarzucono bezużyteczność
miłością do drogi?
Pamiętaj o mnie, żniwiarzu

*Aluzja do filmu Agnès Vardy Zbieracze, zbieraczki (2000)

Deja un comentario